Nawigacja

Wczytywanie mapy i śladu GPX...

Jak przejechać 300km.

Nie bardzo wiem jak zacząć . Odprowadziliśmy kolegę Kamila do Dęblina , bynajmniej nie do wojska . On spełnia swoje marzenie . Na rowerze ,nad morze! My natomiast postanowiliśmy  w ciągu jednego dnia przejechać 300km.Sztuka udała się , tyłek wydobrzeje. Nogi rownież przestaną boleć/ mam taką nadzieję?/.

Ja i Kamil wystartowaliśmy ze Stalowej Woli , kolega Kuba dołączył do nas w Radomyślu/nSanem i tak wspólnie sobie pomykaliśmy. Na szczeście obeszło się bez defektów ,niebezpiecznych zdarzeń , czy innego rodzaju nieprzewidzianych wypadków. Jednym słowem NUDA !!.

Jak na jazdę wzdłuż Wisły w kierunku morza jest sporo górek, ech ta lubelszczyzna ,nie powiem dały się we znaki.

A szczególnie podjazd pod Kazmierz Dolny , pod francę jechałem bez mała 15 minut na powrocie, zjazd zajął mi może 2 minuty/ niesprawiedliwość/.

O samych asfaltach nie bedę się wypowiadał , są odcinki równe i  fajne.

Kazimierz ,Puławy ,Dęblin jedzie się po prostu źle , brak ścieżek rowerowych ,czy choćby utwardzonego pobocza z pewnością daje się we znaki i kierowcom i rowerzystom.

I tak po ok. 18 godzinach, razem z przerwami na popas ,wyciągnąłem ze sakw to co było miekkie i zasiadłem przed blokiem na ławce, w ręku pepsi i piwo i miałem dylemat, co pierwsze  wypić!