Po obfitym śniadaniu i pysznej kawie przyszła pora na rower. Słońce nie było przesłonięte chmurami, tylko wiatr dawał się mocno we znaki. Przy wybrzeżu z każdą rozbitą falą w powietrze unosiła się słona mgiełka, która wyczuwalna była nawet kilka kilometrów dalej.
Tego dnia na celownik wzięta została kręta szutrowa droga prowadząca na jeden ze szczytów, z tamtego miejsca udaliśmy się do wioski Falla Da Tiera w gdzie po krótkich poszukiwaniach zlokalizowany został szlak do ukrytego w „buszu” wodospadu.
Reklama
Droga do wodospadu prowadziła wąską ścieżką wijącą się stromymi zboczami. Trud podróżny był szybko zrekompensowany widokiem spadającej wody.
Powrotny szlak prowadził wzdłuż rzeki gdzie przy opuszczonych domach rosły banany, mandarynki i pomarańcze.
Z Falla Da Tiera czekał nas stromy i niekończący się podjazd do głównej drogi, która prowadziła do Nordeste.
Na całej wyspie oznaczonych jest tylko kila szlaków rowerowych, większość z wycieczek należy organizować sobie studiując mapy lub metodą prób i błędów wybierać kolejne drogi ( większość z nich jest ślepa jednak cześć prowadzi do naprawdę wspaniałych punktów widokowych).