Ostatni wyjazd KROSSEM w tym roku i w takiej wersji. Ciężko się jechało mimo iż nie byłam grubo ubrana. Na Paśmie Klonowskim było trochę niebezpiecznie. Zwykle zjeżdża się mając ponad 40 na liczniku, dzisiaj mój maks w tym miejscu to 23. Nie było sensu szarżować.
Podjazdy i jeszcze trochę
Sprint -podjazdy-zjazdy i powrót do domu okrężną drogą . Trening szosowy przed maratonem MTB :)