Oczywiście trasa nie robi jakiegoś tam piorunującego wrażenia ale sama idea zrealizowania jej była dla mnie ciekawym spędzeniem czasu na rowerze. Mimo kręcenia nosem ze strony rodziny. Wsiadłem na rower i pojechałem.
Kolejami Mazowieckimi pojechałem do Mysłakowa i stąd wyruszyłem już rowerem. Błękitne niebo. Lekki powiew wiatru. Słońce ładnie grzało. Pogoda sprzyjała każdemu. Pod warunkiem, że ten dzień spędzał w plenerze.
Trasa ciągła się cały czas prosto. Zatem bez szaleństwa. Początki „Bike Tours & Cycling Trips”, wolę obrać ostrożnie. Prościutka trasa. Od Mysłakowa zaczynając. Kolejno Arkadia, Bobrowniki, Dzierzgów. Następnie odbiłem na Bełchów, aby nie jechać główną trasą A później już tylko Sierakowice Lewe, Mokra i Skierniewice. Nie spodziewałem się, że tak to mi szybko pójdzie. W Skierniewicach pojechałem na Zalew Zadębie i tam sobie zrobiłem sjestę.
Powrót także przebiegł dość spokojnie. Od Skierniewic przez las. W Bolimowie odbiłem na Podsokołów do samej Jasionny i tutaj czekając na KM do Sochaczewa zakończyłem przejażdżkę rowerem.