Góry Izerskie: Smrek
Dystans: 50.93 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Naszym celem w tej edycji zdobywania wysokich szczytów był Smrek o wysokości 1123 m n.p.m. w Górach Izerskich.
- uczestnicy: toomp i apolcyn.
Chociaż był to sam środek lata, gdy wysiedliśmy z samochodu, termometr pokazywał 14 st. C, a niebo pokazywało mokre chmury. Do plecaka poszły zatem długie spodnie, a na siebie włożyliśmy bluzy z rękawami. Nie mogliśmy niczego przewidzieć, ale wiatrówki mogły się jeszcze przydać.
Szybki start, żeby się rozgrzać, zakończył się przy schronisku Orle. Tu zwylke odpoczywa wielu rowerzystów, więc i my udaliśmy się po napój energetyczny produkowany w tutejszych zakładach pod nic nie mówiącą nazwą: Izerskie. Żeby się czas nie dłużył, szybko pognaliśmy w dół dobrze utrzymaną drogą wyłożoną tłuczniem. W rezerwacie przyrody Torfowiska Dolina Izery, poza wełnianką, nie zdążyliśmy zobaczyć roślin charakterystycznych dla tego miejsca. A na Hali Izerskiej szybko się okazało, że most na jednym z dorzeczy Izery jest w dalszym ciągu remontowany i potok trzeba było pokonać w bród tak, żeby nie zamoczyć stóp, bo zimno. Udało się i po chwili minęliśmy Chatkę Górzystów, która równie dobrze mogłaby się nazywać Mekką Górzystów. Teraz jechaliśmy z wiatrem jakimś asfaltem do Polany Izerskiej. Tu zaplanowaliśmy krótki odpoczynek, bo szkoda ciepła i po wykonaniu kilku zdjęć wspinaliśmy się Drogą Telefoniczną do przełęczy Łącznik na wysokości 1066 m n.p.m. W tym miejscu było za dużo turystów, bo jest to punkt, gdzie się łączą szlaki z Chatki Górzystów, Stogu Izerskiego, Świeradowa i przejścia granicznego na Smreku, dokąd pojechaliśmy nie zwlekając.
Nasz cel, SMREK, 1123 m n.p.m. został osiągnięty. Jeszcze tylko wspinaczka na kilkudziesięciometrową wieżę widokową i wracamy... ale nie na parking na Polanie Jakuszyckiej tylko do schroniska na Stogu Izerskim na obiad, którego nie będę tu opisywał.
Zjazd do Polany Izerskiej mokrą ścieżką przez Bagienka utrudniały wystające kamienie, ale cóż; dało się. Jeszcze tylko kilkanaście kilometrów czerwonym szlakiem do turystyki pieszej, z przejazdem o różnych stopniach trudności i urody, bo raz wspinaliśmy się szeroką ale stromą drogą, by za chwilę kluczyć wśród skał na wąskich i krętych ścieżkach Zielonej Kopy i przedzierać się przez kopalnię Stanisław w stanie spoczynku. Stacja Wysoki Kamień to ostatni postój. Była godzina 16.27.
Rozpoczął się prawdziwy powrót. Czerwony szlak powrotny na zachód doprowadził nas do znaków niebieskich, by udać się w dół, w kierunku schroniska Orle. Rozdroże pod Cichą Równią przecięliśmy na wprost, żeby się dostać na nieoznakowaną leśną trasę. Szybki zjazd źle utrzymaną drogą spowodował, że zacząłem myśleć o nowym amorze. W Orlu się nie zatrzymywaliśmy, bo już było za późno na energetyzowanie się i na parkingu w Jakuszycach staliśmy o 18.30