Trójmorski Wierch, dawniej zwany Klepacz, jest bardzo widokową górą. Zwłaszcza teraz, gdy została postawiona 25 metrowa wieża widokowa. Dlatego też postanowiliśmy ponownie zdobyć ten szczyt. Tym razem na rowerach (czasem z rowerami, hihi).
Wycieczkę rozpoczęliśmy z Międzygórza do Jaworka. Droga asfaltowa, mało uczęszczana a więc łatwa, lekka i przyjemna. Sprzyja podziwianiu przyrody. Nad skrajem lasu dostrzegamy myszołowa. Ptaki te dość licznie występują w Kotlinie Kłodzkiej. Niestety nie lubią być fotografowane więc znów nie zdążyłem uzbroić się w aparat.
Kamienistą drogą o dość wątpliwych walorach jezdnych dojeżdżamy do Nowej Wsi. Przy kościele skręcamy w lewo i po chwili wjeżdżamy na leśną drogę prowadzącą do Przełęczy Puchacz. Nie jest to oznakowany szlak, więc często sięgam po mapę.
Pod Puchaczem przeżywamy rozterkę: wspinać się czy wracać. Pogodne niebo skłoniło nas do wspinaczki.
Na szczyt prowadzi szlak który trudno nazwać drogą. Ciężko samemu iść, a my jeszcze targamy rowery. Miejscami w poprzek szlaku leżą drzewa, gdzie niegdzie ciasne przejścia pomiędzy głazami, bujnie rosnące krzewy jagód łapią rowery za szprychy. Widoki rekompensują trudy.
Podejście na Trójmorski jest tylko trochę lepsze. W końcu jednak po 4 kilometrowym "spacerku" widzimy wieżę widokową. I znów utwierdzamy się w przekonaniu, że było warto.
Zejście wydaje się zdatne do zjazdu. Próbowałem, lecz słupki graniczne często wchodzą w tor jazdy, więc sprowadziliśmy rowery do Przełęczy Jodłowskiej.
Na przejściu granicznym Jodłów-Horni Morava spotkaliśmy ciekawego podróżnika. Warto zajrzeć na jego stronę.www.granicamibezgranic.pl/
Do Goworowa asfalt, a więc z górki na pazurki !!! Liczne zakręty wymuszają hamowanie, szkoda...
Do Międzygórza dojeżdżamy Kocurowym Zboczem.
Wycieczka trwała 7 godzin.