Terenowa runda po wulkanie Teide - północna Teneryfa
Dystans: 87.76 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Wymagająca
Do granic Narodowego Parku Teide czyli do 2200-2300 m n.p.m. ogromna powierzchnia na zboczach masywu wulkanu Teide wręcz zachęca do jej odkrywania na górskim rowerze. Postanowiliśmy więc nieco zagłębić się w dzikie przestrzenie i odnaleźć terenową ścieżkę wznoszącą się na wysokość ponad 2 tys metrów n.p.m.
Rozpoczęliśmy w Puerto de la Cruz, początkowo podjeżdżaliśmy szosą mijając kolejne, coraz wyżej ulokowane miasteczka. Najpierw Los Realehos, którego główna droga przez całe centrum ma nieustanne nachylenie w okolicach 20%, potem po ok 5 km łagodniejszego podjazdu dotarliśmy do Icod el Alto, gdzie odwiedziliśmy kawiarnię Lance, z której można było podziwiać przepiękne, malownicze wybrzeże wyspy.
W tym miejscu rozpoczął się nasz szlak w terenie. Mozolnie zakręt po zakręcie wspinaliśmy się coraz wyżej, początkowo podłoże było dość gliniaste i wisiały nad nami chmury, ale wraz z wysokością klimat się zmieniał. Na wysokości ok 1500 metrów chmury zaczynały być już pod nami a nad głowami świeciło piękne słońce na błękitnym niebie. Podłoże stało się suche, a naszym oczom ukazał się szczyt wulkanu Pico del Teide. W pełnym słońcu dotarliśmy w końcu do szosy i kolejne kilka kilometrów do punktu Corral del Nino na wysokości 2240 m pokonaliśmy główną szosą. Tam po lewej stronie obok parkingu rozpościerała się piękna czerwona, szutrowa szeroka ścieżka, gdzie zaczęliśmy zjazd. Znów podziwialiśmy chmury, które zatrzymywały się na zboczach wulkanu, ciągle jeszcze pod nami. Krajobraz był niesamowity, ilość kolorów niezliczona, na wyschniętej powierzchni widniały czarne plamy zastygłej lawy...
Jadąc niżej znów musieliśmy dotknąć chmur, a z pustynnego krajobrazu wjechaliśmy w gęsty iglasty las. Na wysokości Aguamansa wisiały największe chmury. Tam chwilę pojechaliśmy szosą by znów ruszyć na szutrowe ścieżki. Czekał nas jeszcze kilkukilometrowy podjazd na wysokość 1500 m. Znów więc wspięliśmy się ponad chmury. Gdy zjechaliśmy do dość wysoko położonych maleńkich miasteczek, uliczki asfaltowe, które prowadziły w dół miały nachylenie koło 20-30%. Dopiero po dotarciu do głównej drogi nachylenie łagodnieje :)
Być może nie była to idealnie wytyczona trasa, bo z pewnością dałoby radę znaleźć bardziej wyszukane ścieżki, szczególnie biegnące w dół. Jednak nie ma niestety żadnych oznakowań, więc trudno bez żadnej znajomości terenów odnaleźć te najciekawsze ścieżki. Ale i tak ilość wrażeń po drodze była niezliczona :)