Tour de Lanzarote
Dystans: 43.64 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Zima w Polsce jest wyjątkowo nieprzyjemna dla rowerzystów. Można oczywiście zrobić sobie śnieżne enduro, powalczyć z mroźnym wiatrem, albo poznać wszystkie rodzaje błota. Jednak pogoda nie zachęca do aktywności na rowerze. Dla mnie nie ma nic przyjemniejszego niż wyjazd do krainy wiecznej wiosny, czyli na Wyspy Kanaryjskie.
W czasach tanich linii lotniczych okazuje się, że w ciągu kilku godzin można przemieścić się wraz z rowerem za jedyne 700zł na słoneczną, wulkaniczną wyspę Lanzarote o księżycowym krajobrazie. Z piaszczystego podłoża wyrastają stożki wulkaniczne. Opady deszczu są rzadkością, a temperatura przez cały rok rzadko spada poniżej 15 st.C. To idealne miejsce do wypoczynku połączonego z turystyką rowerową.
Południowa część wyspy jest miejscem obleganym przez turystów. A na północy jest pustkowie z nielicznymi hotelami i moją bazą wypadową: Kalufa Surf Camp Hostel w El Cuchillo. Jest to dobre miejsce do nauki surfingu. Ale ja zdecydowałem się na turystykę rowerową. Moim celem było najwyższe wzniesienie: Ermita de las Nieves. Chciałem zobaczyć tą niesamowitą wyspę z góry. Najszybciej do celu można by dojechać 20km pustynną ścieżką. Ale wolałem ją trochę urozmaicić.
Najpierw skierowałem się w stronę miejscowości Soo rozłożonej na zboczu niewielkiego wulkanu. Z daleka wyglądał na niewielki, a ścieżka na łatwą do podjechania na rowerze MTB. Okazało się, że kamienista ścieżka nie była taka łagodna, ale dało się podjechać, a wnętrze krateru robiło prawdziwe wrażenie.
Kolejny odcinek podróży to kamienisty skuter w stronę najładniejszej plaży na północnej części wyspy w Caleta de Famara. Wybrzeże jest typowe dla Wysp Kanaryjskich: ciemny, wulkaniczny piasek, ogromne fale, idealne dla surferów i klifowe zbocza przy samej plaży. Przy temperaturze powietrza trzeba się dwa razy zastanowić, czy warto zamoczyć się w wodzie. Jednak wydaje się, że i tak temperatura wody w oceanie w lutym jest wyższa niż temperatura Bałtyku w środku lata. Plan jest taki, żeby za chwilę zobaczyć to miejsce z wysokości 500m.
Wycieczka nie była by udana bez podjazdu. Droga do punktu widokowego w Ermita de las Nieves (ok 600m npm) nie jest bardzo wymagająca. Jedzie się głównie szutrem lub dziurawym asfaltem. Nagrodą za włożony wysiłek jest niesamowity widok na klifowe wybrzeże i kratery wulkanów w głębi wyspy. Wracając można zjechać sobie kamienistym singlem i podjechać jeszcze jedną małą górkę, żeby nasycić się widokami z innej perspektywy. Odpoczynek można sobie zaplanować w uroczej miejscowości Tinajo.