Wałbrzych - Bielany Wrocławskie przez Zagórze Śląskie i Mietków
Dystans: 90 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Zazwyczaj unikam tras po płaskich drogach wokół Wrocławia. Lubię jakieś górki, ciekawe widoki.... Ale jak już miałem okazję wrócić rowerem z Wałbrzycha w stronę Wrocławia postanowiłem znaleźć coś ciekawego po drodze. Wyszła przyjemna krajobrazowa przejażdżka po lokalnych drogach z niskim natężeniem ruchu.
Trasa rowerowa w okolicach Wałbrzycha musi prowadzić wokół Jeziora Bystrzyckiego. Nie jest to najkrótsza, możliwa droga, ale ruch samochodowy jest bardzo spokojny, widoki na jezioro bardzo przyjemne, a szosa trochę zakręcona z niewielkimi hopkami. Co prawda w kilku miejscach trzeba objechać korek stworzony przez turystów szukających miejsca do zaparkowania auta, ale i tak warto nadłożyć parę kilometrów. Z szutrowego podjazdu do ruin zamku Grodno w Zagórzu Śląskim musiałem zrezygnować, bo jednak nie nadawał się na szosówkę, ale na trekkingu z grubszą oponą na pewno można spróbować.
Do Świdnicy lepiej nie wjeżdżać. To miasto nie jest "biker friendly". Można objechać Świdnicę wzdłuż drogi 382, albo ściąć z Jakubowa na Jagodnik i Pszenno i dalej w kierunku Kraskowa i Domanic. Wokół Jeziora Mietkowskiego jest przyjemna droga w dobrym stanie z niewielkimi przewyższeniami. Dużo bardziej wolę taką drogę niż płaską szosę. Na podjeździe można mocniej podpedałować, a na zjeździe jest szansa pobić jakiś rekord prędkości. Po minięciu zalewu postanowiłem trochę nadłożyć drogi, żeby zobaczyć ruiny pałacu w Maniowie Wlk. W obecnym stanie nie widać, że jest to barokowy zabytek z XVIII w. Trudno się spodziewać, żeby w przyszłości ktoś wyremontował ten pałac, bo jest położony w małej wiosce pośrodku "niczego". Jadąc do Milina trafiłem na dziurawą kostkę brukową, więc może lepiej było wrócić do Maniowa i Mietkowa..? W lecie można zatrzymać się na plaży na cyplu w Maniowie.
W końcu dojechałem do Krobielowic. Jest tam bardzo ładnie odbudowany pałac z XVI w. rodowodem, w którym jest obecnie hotel w pięknym parku. Szkoda, że nie ma tam plenerowej restauracji. Zatrzymał bym się na jakąś kawę, a tak został tylko bidon z izotonikiem i droga do Małuszowa przez Strzeganowice. To co jest wyjątkowe na tym odcinku to całkowity brak ruchu samochodów. Trzeba mieć dużego pecha, żeby minąć tam jakiś pojazd, ale zaraz trzeba przeciąć drogę nr 35 w Małuszowie, gdzie kolumna samochodów prawie nigdy się nie kończy:(
Zostało jeszcze parę kilometrów lokalnymi drogami w stronę Bielan Wrocławskich. Byłem już trochę podmęczony, więc za Tyńcem wjechałem na chwilę na "35-tkę". Na rondzie koło Shella można zjechać na ścieżkę rowerową i dojechać do Bielan, albo kontynuować trasę nowymi drogami rowerowymi w stronę Wrocławia.