Rudawy Janowickie, Skalnik
Dystans: 35.44 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Wymagająca
Rudawy Janowickie to pasmo górskie położone we wschodniej części Sudetów Zachodnich między rzeką Bóbr, Jedlicą i Świdnikiem. Zajmuje powierzchnię niespełna 90 km², a więc można tam spędzić cały dzień, jeżdżąc na rowerze górskim.
Trasa, jaką proponuję (należy posiadać mapę turystyczną) rozpoczyna się w Marciszowie usytuowanym nad Bobrem, dokąd można dotrzeć koleją lub samochodem.
Pierwszym wysokim szczytem, który zdobędziemy jest Wołek o wysokości 878 m n p m; można się też pokusić o zdobycie Dziczej Góry - 881 m n p m. Żeby dojechać w okolicę Wołka, proponuję dwa warianty:
I - pojechać asfaltową drogą z Marciszowa w kierunku Janowic Wielkich, ale przed miejscowością Miedzianka, na wysokości wieży przekaźnikowej skręcić w lewo na polną drogę, która Was wyprowadzi do Mniszkowa, gdzie należy skręcić w lewo. Po około kilometrze ostrego podjazdu zaczyna się las i warunki terenowe. Na pierwszym rozdrożu za szlabanem, na Polanie Mniszkowskiej należy znów skręcić w lewo na Grzbietową Drogę. Nie polecam próby przejazdu przez Mały Wołek za znakami niebieskimi, chyba że ktoś jeździ jak Diabeł. Korzystniej jest dotrzeć do drugiego pieszego szlaku niebieskiego i za jego znakami wjechać na Wołek. Jeśli posiadamy mapę, bez trudu odnajdziemy drogę na Dziczą Górę, skąd się rozpościera piękny widok na wschodnie Karkonosze. Drugi wariant jest prostszy:
II - z Marciszowa należy się kierować do Wieszciszowic i dalej na Bacówkę aż do przełęczy Rędzińskiej (pod Dziczą Górą), gdzie szlak żółty zmienia kierunek i skręca w prawo; to za nim trzeba podążać, by trafić na znaki niebieskie a za nimi na Wołek.
Przed nami jest jeszcze główny cel i najciekawsze składniki wycieczki na Skalnik.
Wracamy do Grzbietowej Drogi i szybko zjeżdżamy na południe, do Rudawskiej Przełęczy (739 m n p m) i tu: UWAGA! Skręcamy na nieoznakowaną ale dobrze utrzymaną leśną drogę, która się pojawi po prawej stronie (nie przy szlabanie). Dalej prosto do charakterystycznego punktu orientacyjnego, do Kamiennej Ławki. Jesteśmy prawie u celu - ale prawie to wielka różnica. Przed nami wszystko to, co najlepsze - stromy podjazd poprzetykany wystającymi korzeniami, skalne progi i granitowe głazy wyrastające pod kołami. Tak dotrzemy do Skalnika. Szczyt to płaska bula usiana skałkami, na które można się wspiąć, żeby podziwiać panoramę Gór Kaczawskich, Karkonoszy, Gór Wałbrzyskich i samych Rudaw Janowickich. Na główną turnię wiodą wygodne schody. Stamtąd ujrzymy rozległe gołoborze, którego brzegiem już za chwilę będziemy się przeciskać, ale wcześniej polecam zobaczyć Konie Apokalipsy.
Rozpoczyna się droga powrotna, więc należy się skierować na północny-wschód. Z początku ścieżka się wije wśród młodego lasu - jest całkiem miło. Jednak stopniowo teren opada, a przyjemna ścieżka przestaje być sympatyczna. Młode świerki stoją co raz ciaśniej i zahaczają nas każdą wystającą część. Strącają okulary, szarpią paski plecaka, skręcają kierownicą, jakby wiedziały, że jesteśmy bezbronni i pokonując gołoborze, z trudem utrzymujemy równowagę, lawirując między śliskimi kamieniami. Dopóki ten zjazd nastręcza nam sporych trudności, jest wszystko o'key, lecz wszystko co dobre musi się skończyć. Ścieżka się robi coraz bardziej stroma, żeby nas zmusić do poddania się. Zsiadamy z rowerów i hamujemy wszystkimi sposobami. Tak docieramy do doliny i Rudawskiej Przełęczy a po chwili do Rozdroża pod Bielcem (przy szlabanie), skąd już prosta droga do stóp Wołka, gdzie już byliśmy. Jako ostatni etap - drogę powrotną do Marciszowa polecam trasę różną od trasy przybycia wg. wariantu I albo II.
W Marciszowie pakujemy się do samochodu albo na wagony i wracamy do domu.