W Jurze
Dystans: 44.36 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Pierwsza wyprawa na Jurę. Podjechałem PKP /nawet niewielki koszt ok. 30 PLN w obie strony/ do Zawiercia. Wskoczyłem na maszynę, jechałem ulicami 3-go Maja, Paderewskiego, potem przez Fugasówkę do Ogrodzieńca. Chciałem być grzecznym i jechać zgodnie z przepisami - ścieżką rowerową, która meandruje z jednej strony drogi na drugą, ale ciągłe wjazdy do posesji spowodowały że wróciłem na szosę, Tak dojechałem do zjazdu na Ogrodzieniec. Podjazd /oj ciężka sprawa/ i dalej do Podzamcza /Oj tu dopiero podjazd, długo i jeszcze z zakrętem. Jakoś dałem radę. Dotarłem do pierwszego przystanku czyli: Zamek w Ogrodzieńcu czyli ruiny zamku w Podzamczu. Kilka fotek odpoczynek i hajda na siodło. Zjechałem i wbiłem na czerwony rowerowy szlak do Myszkowa. Szlak wiedzie pięknymi, płaskimi, rozłożystymi polami. I tu szok - połać słoneczników. MALINA. Za mną Ogrodzieniec - zamek, po prawo Twierdza Birów, po lewo Słoneczniki, pode mną maszyna prawie raj. Droga polna ale widoki warte tego. Ponownie wjazd na asfalt - Bzów. I ... zgubiłem szlak. Jechałem na macanego, dojechałem do Kromołowa i szok /znowu/ duży znak kierunki i ... "szczała" na Tarnowskie Góry. Pojechałem na Kroczyce i międzyczasie znowu podjazd, ale pomogły ciężarówki. Było i tak ciężko. ALE ZA TO ZJAZD CUDO MALINA 75 km/h na liczniku /w głowie tylko szał i co będzie jak się przewróce?/. Odbijam w lewo na Włodowice. Piękna widoki /skała z dziurą/ i piękne "chatki", bym pałace powiedział. Lekko w prawo w las i pod górkę do Morska na zamek. Kilka fotek i hajda lasem do Włodowic. Dalej wbijam na czerwony do Myszkowa, znowu lasem, troszkę błota, jakiś kopny piach, przez tory /uwaga jak chcecie żeby wam otworzyli przejazd trzeba cisnąć dzwonek na szlabanie/ i Mrzygłód i już prosta droga do Myszkowa. Na miejscu w oczekiwaniu na "zug" pożarłem dwa małe hot-dogi /nieszczególne/. I tyle. Jak dla mnie było supcio, polecam.