Bieszczady 2011 cz1 - Cisna - Solinka - Okrąglik - Cisna
Dystans: 53.27 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Wymagająca
Zaczęło się niewinnie.
Zakończony maraton w Świeradowie, rowery już w bagażniku i urlop na najbliższy tydzień…. Zaplanowana była druga część tygodnia jednak początek ciągle stał pod znakiem zapytania. W niedzielny poranek zapadła decyzja - i już o godzenie 11 samochód obrał kierunek na wschód autostradą A4. Po drodze kila przystanków trochę zwiedzania i olbrzymi korek od Krakowa do Rzeszowa ( swoją drogą w Rzeszowie jest przepiękny rynek niczym nie ustępujący swoim urokiem Wrocławiowi). – Tam tez pierwszy nocleg.
W poniedziałek z samego rana trasa doprowadziła nas do Cisnej – i tak pierwszy raz w życiu mogliśmy podziwiać te bezkresne lasy i wspaniałe bieszczadzki górki. Na samą myśl o tym, że już niedługo będę się tam wspinał rowerem pojawiał się uśmiech na twarzy:)
Chwila poszukiwań i nocleg znaleziony – 25 PLN od osoby – warunki odpowiadały cenie, … ale co jest potrzebne prawdziwym cyklistą, którzy i tak cały dzień spędzają poza kwaterą – no może przydałoby się łóżko gdzie sprężyny nie wbijałyby się w cztery litery, … ale w końcu nie można mieć wszystkiego – a była już ciepła woda - i wspaniała cisza
Wyposażeni w mapy, zapas prowiantu, podstawowe narzędzia, apteczkę pierwszej pomocy, i zapas dętek o godzinie 13 ruszyliśmy w trasę. Na pierwszy dzień zaplanowana była 50 kilometrowa trasa prowadząca szlakami rowerowymi jak również szlakami pieszymi – i to było nasze pierwsze wyzwanie.
W Cisnej obraliśmy kierunek – Majdan ( asfalt ) a następnie po przejechaniu torów kolejki wąskotorowej skręt w lewo na Roztoki Górne (asfalt ). Już po przejechaniu pierwszych kilometrów na trasie można było zauważyć to, co w Bieszczadach widywaliśmy potem bardzo często – piece do wypalania węgla drzewnego ( Zdj.1).
W Roztokach Górnych kończy się nasza szlak rowerowy, którym dojeżdżamy do granicy polsko-słowackiej. Z granicy rozciąga się wspaniały widok na słowacką cześć Bieszczad. Z tego miejsca ruszamy w lewo obierając kierunek na Okrąglik ( 1101 mnpm – niebieski szlak pieszy ). Początek szlaku pieszego zmusił nas do podprowadzenia rowerów – jak szybko się przekonaliśmy szlaki piesze nie zawsze są przejezdne dla rowerów, częściowo ze względu na nachylenie, które przekracza 30%, oraz podłoże, które po chwilowych opadach zmienia się w śliskie i klejące się do wszystkiego błotko przypominające czasami glinę. Kilka kilometrów pokonaliśmy w niecałą godzinę, – co bardzo dobrze pokazuje jak było ciężko ( jednak tu przede wszystkim w kość dało nam błoto). O wszystkich niedogodnościach szybo można było zapomnieć jak tylko wyjeżdżało się na niezalesione polanki ( które tu były rzadkością) , z których rozpościerał się widok na bieszczadzkie wzgórza.
Z Okrąglika wybieramy czerwony szlak na Przysłup aby po dojechaniu do szutrowego trawersu odbić w lewo w stronę Cisnej . Końcówka zjazdy z Okrąglika rozgrzała tarcze i klocki do tego stopnia że wyższa temperatura płynu w przedmowach była wyczuwalną prawie przy klamkach, a już nie wspominam o zapachu palonych hamulców – bezcenny :)
Po znalezieniu się na szutrze mieliśmy do podjęcia tylko jedną decyzję – wracamy do Cisnej lub robimy jeszcze jedno kółko tym razem z Majdanu kierując się na Żebracze ( asfalt) a następnie do wyludnionej wsi Solinka ( szuter) a stamtąd prosto ( jedyną możliwą drogą ) z Rostok Górych do Cisnej. W tajnym głosowaniu uchwała przeszła, dlatego po krótkim regeneracyjnym posiłku ruszyliśmy w stronę kolejnej atrakcji – Wsi Solinka – zanim się tam wybierzecie warto przeczytać trochę historii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Solinka_(województwo_podkarpackie).
Tak zakończył się pierwszy dzień. Pozostało jeszcze tylko mycie rowerów i można było spokojnie położyć się spać na wystających sprężynach.