Świętochłowice -Gliwice -Pławniowice -Gliwice-Św-ce
Dystans: 86.52 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Wreszcie sobota ,dzień wolny w dodatku pogoda zapowiada się pięknie. Zaplanowana wcześniej trasa to bocznymi drogami dotrzeć do portu w Gliwicach, dalej jezioro i pałac w Pławniowicach, Toszek ,Zawadzkie, Dobrodzień i do Lublińca na pociąg.
Przez Rudę Śląską ,zabrzańskie dzielnice Biskupice i Mikulczyce szybko osiągam Gliwice.Mijam słynną radiostacje (najwyzsza budowla na świecie wykonana całkowicie z drewna) i dojeżdżam do portu.Przez kolejne wioski docieram do Pławniowic .Pałac już kiedyś zwiedziłem wiec tylko oglądam go z zewnątrz i jadę nad jezioro.Trasą rowerową okrążam jezioro by pojechać na Poniszowice.W pewnym momencie z zarośli wybiega pies wędkarza-sporych rozmiarów owczarek niemiecki i wali mi w bok przedniego koła.Zaliczam efektowną glebe,mi nic się nie stało ale koło bije na tyle że bez rozpięcia hamulca jechać się nie da.Po wymianie kilku zdań z właścicielem na temat pilnowania czworonoga i ewentualną możliwoscią wezwania policji,dostaję parę PLN-ów na "otarcie łez"
Mimo wysiłków nie byłem w stanie koła doprowadzić do jako takiej używalności z hamulcem.Podjałem trudną decyzje o powrocie do domu i tak przez 46 km turlałem się z koślawym kołem i jednym sprawnym hamulcem co po mieście nie jest takie proste.