Przez lasy i wzgóza okolic Trzebnicy i Obornik Śląskich
Dystans: 71.33 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Północne okolice Wrocławia obfitują w wiele ciekawych wzgórz i lasów, wśród nich najbardziej znane Wzgórza Trzebnickie i mniej znane Lesiste Wzgórza, Lasy Obornickie z Grzybkiem, Kozie Czuby oraz Las Malin. Biegną tamtędy szlaki turystyczne, które idealnie nadają się na sobotnią wycieczkę rowerową. Mało asfaltu, ścieżki bardzo urozmaicone, głównie leśne i polne, są miejsca z ciekawymi widokami, jest trochę podjazdów i zjazdów i na pewno nie czeka nas nuda. Przy odrobinie szczęścia można spotkać sarenki. Niestety jest jeden drobny minus, niektóre szlaki są nie najlepiej oznaczone i czasem są zaorane... ale to taka polska rzeczywistość :)
Była to kolejna spontaniczna wyprawa czasnarower'owiczów. Wycieczkę zaczęliśmy na wiadukcie na Psim Polu udając się w kierunku Ramiszowa i dalej Pasikurowic. Nudną drogę asfaltową w Siedlcu zakończyliśmy skręcając w lewo w Las Malin, tam znaleźliśmy czerwony szlak rowerowy. Nim dotarliśmy do Wysokiego Kościoła. Parę kilomertów asfaltu do Mienic i tam znaleźliśmy żółty szlak turystyczny, który wjeżdżał w las. Świetny kawałek trasy po Lesistych Wzgórzach, dość pofałdowany aż do Wilczyna. Dalej do Obornik, gdzie trochę pobłądziliśmy, ale odnaleźliśmy w końcu drogę na Grzybka. Niewielkie wzgórze, gdzie można chwilę odpocząć i podziwiać okoliczne widoki.
Z Grzybka ruszyliśmy czerwonym szlakiem turystycznym, a następnie niebieskim w kierunku Kozich Czubów. Wprawdzie ścieżka biegła prosto, ale my na chwilę zboczyliśmy w prawo na jedno ze wzgórz. Było warto, podjazd niczego sobie a widoki naprawdę świetne jak na tamtejsze rejony :) W dalszej części niebieski szlak zamieniliśmy na czarny i po przekroczeniu szosy zaczęło się małe błądzenie, przedzieranie przez pola z burakami, kłujące chaszcze, zaorane pola, zarośnięte trawy... Ale do szosy trafiliśmy :)
2km jazdy asfaltem zaprowadziło nas już do zabudowań Trzebnicy. Oczywiście nie mogliśmy przegapić przejazdu przez tamtejszy lasek, wybraliśmy żółty szlak turystyczny. Interwałowy sympatyczny odcinek docierał do zielonego szlaku rowerowego. Tu droga już prosta przez Pierwoszów, dalej znów Las Malin, gdzie dotarliśmy do trasy, którą jechaliśmy w pierwszą stronę.