Pętla Kwilcz - Międzychód z tatą.
Dystans: 47.84 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Łatwa
W związku z zapowiadającą się piękną niedzielą, postanowiłem wymyślić jakąś ciekawą trasę, aby urozmaicić codzienne kręcenie po nizinnych, jakie oferują nam najbliższe okolice Kuślina. W poszukiwaniu jak najbardziej pofałdowanych terenów, a za razem niezbyt oddalonych od naszej wioski, „udałem” się wirtualnie przy pomocy portalu Bikemap.net w znanym mi już z wcześniejszych wypadów kierunku Kwilcza, Międzychodu, Kamionnej i Sierakowa. Tym razem założenie było jednak inne niż do tej pory, a mianowicie, postanowiłem, że aby uniknąć monotonnego dojazdu do atrakcyjnych rejonów, udamy się autem do Kwilcza, skąd mieliśmy wyruszyć już w sprzyjających warunkach terenowych :D . Rowery wcisnęliśmy do z pozoru małego Baleno i w drogę. Na miejscu zaparkowaliśmy pod Biedronką, szybki montaż rowerów i jazda. Najnowszy model nawigacji rowerowej Garmin EDGE 2013 miał nam pomóc w newralgicznych punktach trasy czyli w Międzychodzie oraz w Sierakowie, żebyśmy nie błądzili bez sensu :D Pierwszy odcinek z Kwilcza do Międzychodu cały czas pod chłodny wiatr, ale dalej już było tylko lepiej. Jedyne rozczarowanie spotkało nas na przeprawie promowej przez Wartę, w miejscowości Zatom Stary, gdzie prom był chyba nieczynny, jednak nie było żadnej informacji. Po ok 10 min oczekiwania na przeprawę, postanowiliśmy odpuścić i podążyć do Sierakowa po południowej stronie Warty trasą niestety krótszą i bardziej płaską od północnej. Ale trudno. Odcinek kilkunastu kilometrów pokonaliśmy dość szybko, mając wiatr w plecy przez cały czas. Z Sierakowa ostatnia „prosta” do Kwilcza, jednak najdłuższe i najbardziej wymagające podjazdy przed nami. Wiatr z boku specjalnie nie przeszkadzał, ale też nie pomagał we wspinaczce. Ukoronowaniem naszych wysiłków, bądź co bądź przyjemnych, był najwyższy punkt w okolicy, na którym powstał punkt widokowy, na który prowadził kamienisty podjazd rodem z Belgijskich klasyków :lol: