Do Szczodrego, czyli pozostałości po "Śląskim Windsorze"
Dystans: 35.3 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Łatwa
Celem wypadu jest jeden z wielu podwrocławskich pałaców, a raczej jego żałosne pozostałości. Tradycyjnie zaczynam w Dobrzykowicach. Przez Kiełczówek wjeżdżam do Kiełczowa, gdzie na świeżo wyremontowanym placu wylądował świeżo odrestaurowany lew. Jeszcze rok temu spoczywały w tym miejscu nędzne resztki lwiego pomnika. Przeczytałam w sieci informację, że rzeźba pochodzi z bramy prowadzącej do pałacu w Szczodrem (Czy ktoś może wie, jakie są losy kiełczowskiego lwa?) Zatem w Kiełczowie następuje pierwsze spotkanie z "fragmentem" Szczodrego. Szkoda tylko, że na skwerze nie ma żadnej informacji, skąd ta rzeźba się tam wzięła.
Potem przez pola, w tym roku wyjątkowo rzepakowe, przejeżdżam przez Mirków do Długołęki. Za trasą warszawską rozpoczyna się przejazd przez zdziczały park, stanowiący niegdyś imponujące założenie majątku Sibyllenort. Wśród drzew przeprowadzono ciąg malowniczych stawów, który to obszar stanowi obecnie miejsce rekreacyjne z wytyczoną ścieżką do biegania. Na lewo od parkingu przez dziurę w murze, bo trudno to nazwać bramą czy wjazdem, można dostać się w pobliże pozostałości pałacu. Z imponującego niegdyś Śląskiego Windsoru zostało jedno skrzydło "zabite dechami". W otaczającej pałac zieleni można wypatrzeć egzotyczne drzewa z dawnego parku. Warto przed udaniem się do Szczodrego poczytać trochę o historii tego miejsca, gdyż w okolicy nie ma ani drogowskazów, ani żadnych opisów pałacu.
Po przejażdżce parkiem, przejeżdżam przez pola do Bykowa, skąd mijając Kamień, Bielawę i Brzezią Łąkę wracam ulubioną, aczkolwiek dość piaszczystą drogą przez dolinę Widawy.