Dookoła Masywu Sella - Dolomity - SELLARONDA HERO 62 KM / 3.300 HM
Dystans: 58 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Wymagająca
Włochy, Alpy, Dolomity, Selva di Val Gardea - latem to wymarzone miejsce na rower! Już same miasteczko usytuowane jest na wysokości 1 563 m n.p.m. a to dopiero początek "zabawy". Südtirol Sellaronda HERO uznany jest za najcięższy maraton świata, ja od siebie mogę dodać, że w dodatku najpiękniejszy, bo w samym sercu - wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO - Dolomitów. "Łatwiejsza" wersja to raptem 62 km zahaczające po drodze o 4 słynne włoskie przełęcze: Gardena (2119 m n.p.m.), Campolongo (1850 m n.p.m.), Pordoi (2241 m n.p.m.) i Sella (2230 m n.p.m.), co w rezultacie daje sumę 3300 metrów przewyższeń!
Już na sam początek trzeba wspiąć się 750 metrów na najwyższy na trasie punkt - Dantercepies 2298 m n.p.m, gdzie nachylenie momentami dochodzi do 30%, a miejscami drobny szuter dodatkowo sprawia, że tracimy przyczepność. Na górze czeka nas nagroda, piękne widoki atakujące nasze zmysły z każdej strony.
Zjazd przez pierwszą z przełęczy Gardena do miasteczka Corvara położonego na wysokości 1568 m n.p.m. początkowo prowadzi nas po szybkich i szerokich szutrach, by w końcu wjechać na sympatyczny wąski singiel, momentami świetnie wyprofilowany, przez co sprawia sporo frajdy. Gdy już przemkniemy uliczkami Corvary zaczyna się wspinaczka na Pralongia (2157 m n.p.m.). To typowe alpejskie szutry, strome i wijące się bez końca miedzy pobliskimi szczytami. Gdy już się wydaje, że za zakrętem czeka zjazd, nagle droga znów robi się coraz bardziej stroma i znów pnie się w górę. Mamy więc dużo czasu na podziwianie okolic, a jest co podziwiać.
Zjazd do Arabba (1605 m n.p.m.) przecina kolejną przełęcz - Campolongo - i skrywa w sobie kilka kilometrów urozmaiconych singli. Kolejny cel to Passo Pordoi, tu początkowo jedziemy szeroką utwardzoną drogą, lekko kamienistą, potem fragment asfaltem, by znów wjechać na szutry i w końcówce na wąski trawers, na którym możemy napotkać resztki śniegu. Tym razem na zjeździe momentami można poczuć ostry downhill.
Ostatnia mozolna wspinaczka powyżej 2 tysięcznego metra do Passo Sella (62 km) to znów szuter, szeroki typowo alpejski. Potem mamy już tylko zjazd w dół do urokliwej Selvy di Val Gardeny, gdzie czeka sporo knajpek z pyszną włoską kawą!