W 3 dni dookoła Tatr
Dystans: 258.62 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Wyprawę rowerową wokół Tatr podzieliłem na trzy etapy . Ostatniego dnia września przy pięknej słonecznej pogodzie ruszyłem z Jabłonki do Pribylina na Słowacji gdzie znajduje się pole namiotowe przy wejściu do Dolinie Raczkowej, odległość między punktami to około 110 km.
1 - dzień
Pełen energii z namiotem i sakwami na rowerze ruszyłem około 9 godz.w drogę ze względu na ograniczoną długość dnia czas podróży wyznaczyłem sobie na około 8-9 godz. dziennie. Pierwszego dnia mój etap prowadził w stronę granicy a następnie miejscowościami Trstene , Vitanova, Oravice, Zuberec, Liptovsky Trnovec, Liptovsky Mikulasz, Liptovsky Hradok do pola biwakowego. Droga z Jabłonki do Oravic, którą wcześniej jeździłem jest względnie prosta i mało ruchliwa więc osobiście polecam, wśród pól uprawnych i lasów, dojeżdżamy do typowej miejscowości turystycznej jaką są Oravice w niej można zażyć kąpieli w ciepłych źródłach gdzie jak mówi informacja woda jest wydobywana z głębokości 1600 m. Tutaj podziwiamy szczyt Osobistej możemy w celach zdrowotnych wjechać w Dolinę Bobrowiecką ( trasa rowerowa około 4 km.) gdzie można zaczerpnąć wodę zdrojową tryskającą ze skały . Dalsza jazda wymaga lekkiego wysiłku podjazd ma około 4 km. i 12% nachylenia ( to dobry trening na dalsze górki ) po przejechaniu wzniesienia, rower jedzie sam bez pedałowania do samego Zuberca. Mam czas na upajaniu się widokami łąk i lasów jaki mijam po drodze. Zuberec to miejscowość z której wielu turystów wypuszcza się w Tatry Zachodnie moja trasa prowadzi w stronę Liptovskiego Mikulasza. To najtrudniejszy podjazd na trasie jedynym pocieszeniem to minimalny ruch samochodowy i piękne widoki ( droga alternatywna do Hut i doliną Kvacianską ) po wjechaniu na 1100 m. droga daje komfortu lekkiego zjazdu jednak należy czuwać nieustannie nad zjazdem gdzie są serpentyny i zbyt szybki zjazd można zakończyć się wywrotką ( obciążenie bagażnika zmusza do częstego używania hamulca ) Jazda rowerem do samego Mikulasza jest naprawdę przyjemna, rynek w mieście jest odnowiony i warto jest na moment odpocząć. Odcinek z Mikulasza do Liptovskiego Hradoka jest uciążliwy ze względu na duży ruch samochodowy wynagrodzeniem był dla mnie był odpoczynek na ławce przy stawie obok zamku, ryby w stawie mają około 1 metra długości. Ciągłe uwieczniania, drogi aparatem fotograficznym opóźniło moją podróż. W końcu musiałem nacisnąć na pedała aby dotrzeć do noclegu. Równy odcinek na przedpolu Tatr Zachodnich
z jego szczytami, zauroczy każdego w Pribylinie obok muzeum Diediny Orawskiej zostałem poinformowany, że pole biwakowe czynne było do 15 września, nie słuchając złych informacji chciałem to sprawdzić osobiście. Po dojechaniu na miejsce stwierdziłem że brama była otwarta, chociaż w recepcji i na terenie całego obiektu nie było nikogo. Nie zważając na pustkę rozłożyłem namiot i rozpaliłem ognisko ( miejsca pod ogniska były przygotowane wraz z chrustem ) znalazłem kran z wodą i ku memu największemu zdziwieniu toalety i prysznice z ciepłą wodą były czynne . Po pewnym czasie zauważyłem dwie osoby które też przebywały na terenie tylko w domkach kempingowych od nich dowiedziałem się ze obiekt jest zamknięty lecz na godzinę przyjeżdża tutaj właściciel i udostępnia w nagłych wypadkach noclegi. Miejsce pod namiot w tych warunkach nic mnie nie kosztował.
Noc zimna chociaż długa przebiegła względnie szybko a największą atrakcją nad ranem było rykowisko w wykonaniu słowackich jeleni.
2 - dzień
Poranek dnia następnego dnia zaczął się słonecznie o godzinie 6.00 byłem już na nogach, delikatne śniadanie z gorącą herbatką oraz na zakończenie sjesty mocna aromatyczna kawa i w drogę ! Drogą Wolności ( nazwa potoczna drogi wzdłuż Tatr Słowackich ) zacząłem piąć się w górę mijając wspaniałe widoki przy Trzech Źródłach napełniłem bukłaki wodą źródlaną . Do samego Szczyrskiego Jeziora trasa prowadzi pod górę średnia prędkość spada nie mogłem się doczekać aby ten wysiłek się skończył. Dojeżdżając do wzniesienia mam już wszystko za sobą, dalsza jazda staje się bardzo przyjemna daje mi możliwość podziwiania po drodze okolicznych szczytów Gerlacha, Sławkowskiego Szczytu , Łomnicy kilometry uciekają bez pedałowania. Mały przystanek na gorącą kawę zrobiłem sobie przy kościółku w Tatrzańskiej Kotlinie. Godzinne rozprostowanie nóg i wypoczęty organizm nie zawiódł mnie w dalszej jazdy zwłaszcza że skręcając w stronę Oravskiej Vsi a następnie drogą na Czerwony Klasztor to droga wymagająca. Podjazd ma około 6 km. Natomiast widoki Pienińskich połonin w stu procentach rekompensuje trudy wysiłku na wzniesienie na którym znajduje się wiata dla podróżnych, nie omieszkałem tam rzucić coś na ruszt. Mając dobry czas mogłem sobie pofolgować w odpoczynku ,etap miało koło 85 km. Namiot rozbiłem w Sromowcach Niżnych na polu biwakowym za który zapłaciłem symboliczną cenę 10 zł. Odradzam zakupów w tej miejscowości gdyż ceny przyprawiają o zawrót głowy.
3 - dzień