Lampre-Merida w światowej czołówce
Kategoria:
9. miejsce Przemysława Niemca w Tirreno-Adriatico nie było jedynym sukcesem Lampre-Merida w tym wyścigu. W jego ostatnim etapie – jeździe indywidualnej na czas – 2. był Adriano Malori z włoskiej grupy, wyprzedził go jedynie mistrz świata Tony Martin. Ponadto zwycięstwo Damiano Cunego w klasyfikacji górskiej wyścigu oraz wyniki grupy w Paryż-Nicea pokazują, że odmienione Lampre-Merida dobrze czuje się w światowej czołówce.
Ostatni etap Tirreno-Adriatico był dla Lampre-Merida dobrym zwieńczeniem tygodnia ciężkich zmagań. Oprócz imponującego wyniku Maloriego, swoją pozycję w czołowej dziesiątce wyścigu obronił w „czasówce” Przemysław Niemiec, który ukończył go na wysokiej 9. pozycji. – To bardzo dobry wynik dla mnie i dla zespołu. Czołowa „10” jest miłą nagrodą za przygotowania do sezonu i daje ważne punkty w rankingu World Touru – mówi czołowy polski kolarz, który w najnowszym rankingu zajmuje 28. miejsce. Dobre 7. miejsce w klasyfikacji generalnej Paryż-Nicea zapewniło jego koledze, Diego Ulissiemu, 19. pozycję w rankingu World Touru. Razem z Niemcem zapracowali oni na solidne miejsce Lampre-Merida w środku stawki drużyn, dużo lepsze niż to z zeszłego sezonu. Dla fanów kolarstwa od rankingów istotniejsze są jednak konkretne wyniki, a te uzyskane ostatnio przez Lampre-Merida były wyjątkowo dobre.
Panzerwagen był blisko
25-letni Adriano Malori przez wszystkie ciężkie etapy Tirreno-Adriatico czekał na ulgę, która dla niego oznacza tylko jedno – jazdę na czas. To na koniec wyścigu mistrz Włoch w tej specjalności dał z siebie wszystko. – Dzięki swojej dobrej formie i rowerowi Merida Warp TT wiedziałem, że w Tirreno-Adriatico jestem na tym samym poziomie co najlepsi specjaliści od czasówek na świecie. Udało mi się świetnie przejechać trasę i wierzyłem, że mogę wygrać, jednak Tony Martin jest niesamowicie mocny – komentował Malori. Kolarz Lampre-Merida był jedynym, którego Martin, nie bez kozery nazywany „Panzerwagenem”, wyprzedził o mniej niż 10”. 6”-strata zapewniła Włochowi 2. pozycję w ostatnim etapie. Z pewnością pomocne w uzyskaniu takiego rezultatu były testy w tunelu aerodynamicznym przeprowadzone w lutym przez Lampre-Merida.
Najlepszy góral Cunego
Lampre-Merida miało powody do świętowania jeszcze przed finałem Tirreno-Adriatico. Dzięki agresywnej jeździe w przedostatnim etapie wyścigu Damiano Cunego zapewnił sobie w nim zieloną koszulkę najlepszego „górala”. Jego brawurowe ucieczki w wyjątkowo trudnym 5. i 6. etapie wyścigu mogły przypaść do gustu fanom kolarstwa na świecie. Choć zostały skasowane, Cunego nie krył zadowolenia z zielonej koszulki. – Jestem szczęśliwy, zwycięstwo w klasyfikacji górskiej wynagradza mi cały wysiłek ostatnich dni. Szkoda, że nie udało się uzyskać większej przewagi nad peletonem, ale i tak jestem zadowolony. W końcu zrobiłem coś dobrego dla fanów kolarstwa i dla Lampre-Merida. Wiem też, że moja forma rośnie – powiedział „Mały Książe”.
Metamorfoza przynosi rezultaty
Także w zakończonym przed kilkoma dniami Paryż-Nicea Lampre-Merida pokazało swoje odmienione, w stosunku do zeszłego roku, oblicze. Diego Ulissi ukończył wyścig na wysokiej siódmej pozycji, a swoją dobrą jazdę przypieczętował siódmym miejscem w ostatnim górskim etapie z jazdą indywidualną na czas. Ósmy był w nim Michele Scarponi, którego szanse na czołową „10” klasyfikacji generalnej pogrzebał pech – „guma” złapana w przedostatnim etapie w trudno dostępnej dla samochodu serwisowego części trasy. Także wyniki włoskiej grupy w trudnych i mocno obsadzonych wyścigach poprzedzających ostatnie starty w World Tourze mogą imponować. 2. miejsce Ulissiego w GP Camaiore, 2. miejsce Pozzato w Roma Maxima czy 11. pozycja Niemca w Strade Bianche pokazują, że metamorfoza obejmująca zmianę dostawcy sprzętu pozwoliła Lampre-Merida pewnie wjechać do światowej czołówki.