Po Wielkiej Fatrze
Dystans: 270.41 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Wymagająca
Jestem po czterodniowej wyprawie rowerowej wyruszyłem w poniedziałek tydzień temu a wróciłem w czwartek , moja trasa prowadziła po Wielkiej Fatrze ( może to za dużo powiedziane ), dla bliższego przybliżenia przesyłam trasy - brakuje drugiego dnia ponieważ w tym dniu robiłem na rowerze doliny których nie można było nakreślić na mapach niżej podanych , ale od początku;
W poniedziałek (1-dzień - 62 km) po spakowaniu całego dobytku , który w przybliżeniu ważył około 15 kg ruszyłem z Jabłonki na dworzec pociągowy w Trestyny , tam pociągiem za 2,60 euro + 1,50 euro za rower przejechałem pociągiem do miejscowości Kralovany w dolinie rzeki Vah między Małą i Wielką Fatrą . W/w miejscowości wyładowałem cały majdan i ruszyłem do miejscowości Blatnica gdzie wcześniej zlokalizowałem autocamping. Droga wydawała się lajtowa miałem zrobić około 40 km. a więc co to dla mnie, niestety weryfikacja była dość szybka , najpierw cały czas musiałem pilnować drogi ( weryfikowałem z mapą ) oraz teren który okazał się pofałdowany do miejscowości z górki a z miejscowości pod górkę w dodatku przejeżdżając przez pośrednie miejscowości chciałem przybliżyć sobie obiekty historyczne bądź sakralne .Niestety wszystkie obiekty sakralne były zamknięte i byłem zmuszony oglądać je tylko zewnątrz , ruiny Sklabinskiego zamku które zwiedziłem po drodze okazały się interesujące jeśli dodać do tego odpoczynek i ładne widoki zachodniej Wielkiej Fatry. Podróż rowerowa w tym dniu była dla mnie wyczerpująca , ciągłe podjazdy działały na mnie determinująco . Po drodze mijałem wieże widokowe na których nie omieszkałem się zatrzymywać aby podziwiać widoki ( a przy okazji złapać tchu ). Do mego celu podróży czyli miejscowości Blatnica dojechałem około 17.00 tam zaopatrzyłem się w napoje alkoholowe ( 2 l. piwa + 4 l. słodkiej wody ). Camping na którym się rozlokowałem okazał się dosłownie pusty byłem drugim namiotem rozbitym na owym polu , nie powiem w urokliwym miejscu jest położony lecz jego świetność dawno , dawno przemieniła . Mnie jako biednego podróżnika interesowała cena i dostęp do wody ciepłej , za dwie noce zapłaciłem 12 euro natomiast jeżeli o warunki były - ok , ciepła woda, internet i dostęp do zasilania.
Wtorek ( 2-dzień , 65 km) po delikatnym śniadanku z gorącą kawą z kuchenki gazowej ruszyłem na podbój okolicznych dolin Wielkiej Fatry, w pierwszej kolejności pojeździłem po urokliwej miejscowości Blatnica , miejscowość niczym ze średniowiecza , małe domki ( odremontowane ) , kościółek , ryneczek .
Pogoda dopisywała przez cały okres mojego pobytu , z nowymi siłami ruszyłem w Dolinę Gaderska ( droga asfaltowa ) oraz jej przedłużenie Doliną Dedosovą ( droga szutrowa ) cała liczyła 16 km. więc tam i z powrotem 32 km. Piękna urokliwa dolina bez ”żywej duszy „ przejechałem 8 km. by spotkać 4 osoby , skały wapienne i krystaliczny potok towarzyszył mi na trasie , duża ilość zdjęć będzie w przyszłości przypominać tą dolinę . Następna to dolina Blatnicka licząca 7,5 km. o powierzchni szutrowej i kamienistej bardziej wymagająca - urokliwa , na trasie spotkałem paru rowerzystów i jednego piechura który okazał się słowackim przyrodnikiem na etacie. W tym dniu starczyło tylko czasu na dojazd na rowerze na wzgórze i zwiedzeniu Blatnickiego Hradu ( w remoncie ) . Wyruszając w podróż nie atakowałem kilometry lecz chciałem dużo zwiedzić i cieszyć oczy piękną panoramą Vielkiej Fatry.
Środa ( 3-dzień , 115 km.) po rannym spakowaniu swojego majątku podróżniczego na bagażnik roweru , ruszyłem po nową przygodę trasa miała przeciąć Wielką Fatrę i wjechać na Liptów . Pierwszą miejscowością jaką miałem zawadzić były Turcianskie Teplice to miejscowość pełna domów sanatoryjnych lecz swą świetność ma już za sobą na obecną chwilę trwają remonty poniektórych obiektów w mieście . Zachwycający jest park zdrojowy który przyciąga spacerowiczów . Niestety nie miałem czasu na zbyt długi odpoczynek wśród basenów termalnych , ruszyłem w dalszą trasę która była bardzo wymagająca najpierw ciężkie podjazdy do przełęczy Małego Stureca by następnie z rękami na hamulcach pędzić w dół mijając Górny i Dolny Harmanec , skręt w kierunku północnym na Donovaly na autocamping niestety po drodze dowiedziałem się że w tej miejscowości autocamping to już historia i zamknięto go około 5 lat temu. No cóż plany należało zweryfikować i trasę zmieniłem na przejazd przez przełęcz Velki Sturec ( 1003 m npm ) asfalt który pamiętał lata 60 był w rozsypce im wyżej tym ślad po nim zanikał , przełęcz na odcinku 4,5 km osiągnąłem po upływie 1,15 h , pot z czoła zasilił dodatkowo potok który płyną wzdłuż szlaku do około 1/3 trasy. Na przełęczy zrobiłem sobie godzinny piknik z chińska zupką w tle. Zjazd z przełęczy po drodze szutrowej był na hamulcach a ciągnął się aż do Liptovskiej Osady i dalej z podjazdem do urokliwej Liptovskiej Luźnej , która ciągła się około 5 km. niestety za miejscowością podjazd zaczynał się coraz bardziej stromy a czas biegł , słońce było coraz niżej na horyzoncie . Na 70 km. byłem już tak wymęczony że miałem zamiar stanąć i na przydrożnych połoninach z piękną panoramą Wielkiej Fatry rozbić namiot i odpocząć do dnia jutrzejszego . Rozsądek przeważył - deptałem na pedały dalej , przełęcz Pievalec ( 1100 m. npm ) osiągnąłem około 18.00 natomiast zjazd z wiatrem we włosach robiłem iście ekspresowym tempie ( 40 km. - 1 h ) rozbiłem namiot na plaży w Liptovskiej Sielnicy nad Liptovską Marą obok innych namiotów które były rozsiane nad brzegiem jeziora . Dodam że za miejsce nic nie płaciłem i tym samym zaoszczędziłem około 10 euro , co pozwoliło mi na wypicie jasnego z pianą za 1,30 euro , nie uwierzysz jak smakuje pierwsze piwo po przejechaniu 115 km. w upale 35 C ( spróbuj może Ci się uda ). Nie zdążyłem nawet dopić piwa i zrobiło się ciemno.
Czwartek ( 4 -dzień , 67 km.) dzisiaj dłużej poleżałem z rana poranna kąpiel w jeziorze i w drogę do sklepu po zapas paliwa wodnego z dodatkiem cukru w ilości 4 l. znam już tą okolicę nieraz tutaj ją witałem na rowerze .Wiem że czeka mnie podjazd pod Ostry Vierch na wysokość 1110 m. a dalsza trasa to sama przyjemność między lasami Zachodnich Tatr , Zuberec ,Oravice , Vitanova , Trstena i meta w Jabłonce .