Góry Sowie na szosie: Pieszyce - Przeł. Walimska - Przeł. Jugowska
Dystans: 65.59 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
W Górach Sowich znajdziemy nie tylko mnóstwo tras idealnych do trekkingu i kolarstwa MTB. Jesienią , kiedy pogoda nie zawsze pozwala na eksplorację górskich szlaków, można się przesiąść na szosówkę i zrobić sobie rundę przez najbardziej znane sowiogórskie przełęcze. Podjazdy są dość długie, ale nachylenie dróg nie jest bardzo strome. To bardzo dobre miejsce na lekkie rozkręcenie nóg w końcówce sezonu, żeby nie zgubić formy i nie złapać po sezonie niepotrzebnych kilogramów. Jesienią wcześnie zapada zmrok, pogoda potrafi się szybko zmienić, więc nie ma co szaleć z dystansem.
Pieszyce to dobre miejsce na start, bo to nieduże miasteczko i łatwo znaleźć tam darmowe miejsce parkingowe - albo koło kościoła albo przy Dino. Z centrum łatwo można znaleźć wyjazd w kierunku Przełęczy Walimskiej. Kilkuprocentowy podjazd jest idealny na rozgrzewkę tym bardziej, że ruch o tej porze roku jest niewielki. Nawierzchnia jest całkiem dobra, ale do czasu. Niestety na końcu zjazdu przed Walimiem jest z 200 m. kostki brukowej.
Z Walimia w stronę Jugowic i Jedliny Zdrój. Stąd na drodze nr 381 w kierunku Głuszycy jest trochę większy ruch, ale nawierzchnia jest w bardzo dobrym stanie. Za Orlenem w Głuszycy trafiliśmy na remont drogi i chwilę trzeba było poczekać na zielone światło. Za Głuszycą jest lekki podjazd do Ludwikowic Kłodzkich, żeby się nie nudzić. Dalej przez Nową Rudę jechaliśmy główną drogą aż do podjazdu w kierunku Jugowa (ul. Płk. Józefa Sokoła), bo na nowym asfalcie lekko z górki można się trochę rozpędzić.
Podjazd jest całkiem przyjemny, nawierzchnia nie jest idealna, ale pod górę to nie przeszkadza. Po drodze piękne widoki: góry, łąki, natura - świetny relaks. Na Przełęczy Jugowskiej można się zatrzymać na kawę, bo schronisko się rozbudowuje i gastronomia jest na coraz lepszym poziomie. Można też założyć coś cieplejszego na siebie, bo został dość długi zjazd w kierunku Pieszyc.