Przełęcz Karkonoska
Dystans: 50 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Wymagająca
To była połowa sierpnia, gdy wybraliśmy się w Karkonosze. Początkowa trasa nie miała jeszcze ram. Po kilku chwilach wymiany zdań na start wybraliśmy parking w Kowarach Podgórzu nieopodal Muzeum Kopalni. Jak to na start przystało, był szybki i krótki. Znaki na mapie i w terenie nie chciały się pokrywać, więc trzeba było wrócić kilkaset metrów i dalej już poszło łatwiej. Nasza trasa z początku wiodła niebieskim szlakiem pieszym kierując się w dół miasta, by szybko się zmienić w kolor zielony. Te znaki wyprowadziły nas do samego Karpacza omijając Miasteczko Country. Teraz przejazd przez miasto trasą wyścigu Tour d' Pologne do Bierutowic pod sam kościół Wang, gdzie zaplanowaliśmy pierwszy dłuższy odpoczynek połączony z dokumentacją fotograficzną.
Dopiero pokonaliśmy ćwierć drogi, z czego sobie jeszcze nie zdawałem sprawy, bo nasz plan się cały czas rozwijał. Z Bierutowic ruszyliśmy najkrótszą drogą, jaka prowadziła przez treny leśne w kierunku miejscowości Borowice. W miejscu, gdzie nasz szlak się przecinał z drogą o ruchu samochodowym, pojechaliśmy Drogą Sudecką aż do szlabanu zamykającego ruch do Przełęczy Karkonoskiej. Odpoczynek przed ostatecznym atakiem był tym razem połączony z regeneracją organizmów.
Tomek ruszył pierwszy. Gdy zniknął za najbliższym zakrętem, kończyłem zbierać siły. Dogoniłem go po dwóch kilometrach, jak odpoczywał i robił zdjęcia. Na dużej części tego podjazdu spod asfaltu wyzierały ogromne dziury, które ktoś przezorny oznaczył jaskrawym sprejem. Ktoś inny wymalował informacje z aktualnym procentem nachylenia zbocza, np. 'DUŻO PROCENT'. Do celu pozostały tylko dwa kilometry. Kiedy dotarliśmy na przełęcz, nie pojechałem do schr. Odrodzenie, lecz zostałem na dole, żeby zebrać siły przed drogą powrotną. Potem szybki i niebezpieczny zjazd do szlabanu i Drogą Sudecką do Borowic, dalej szlakiem niebieskim przez dolny Karpacz do Ściegien na szlak koloru zielonego, żeby nim dotrzeć do szlaku niebieskiego a nim do naszego parkingu.
P.S. Trasa była niedługa, lecz w mojej ocenie okazała się wymagająca. Kluczowy odcinek przeszedłem na pieszo.