Pieszyce- Srebrna Góra przez Wielką Sowę
Dystans: 65.08 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Wymagająca
Góry Sowie to dla mieszkańców Dolnego Śląska najbliższe pasmo górskie, gdzie mozna się wybrać na dość ekstremalną wycieczkę rowerową. Można co prawda wybrać się w kierunku masywu Ślęży, jednak jest tam mniejsza ilość przejezdnych tras rowerowych, natomiast dużo większa ilość turystów pieszych na niedzielnych spacerach. W Górach Sowich można sobie wybierać ścieżki o dowolnym nachyleniu, dowolnej trudności i dowolnej nawierzchni. Poza tym można zdobyć szczyt powyżej 1000m. (Wielka Sowa).
Żeby objechać wszystkie masywy Gór Sowich, można zacząć wycieczkę w Pieszycach, gdzie można zostawić sobie samochód, żeby nie robić kilkadziesiąt kilometrów rowerem po zatłoczonych drogach. Na rozgrzewkę można podjechać rowerem na Przełęcz Walimską i skręcić na szlak w kierunku Wielkiej Sowy. Po drodze można zjechać ze szlaku (Srebrna Droga) i zdobyć przy okazji Małą Sowę. Ścieżki są dość strome i kamieniste, ale nie powinno być trudności z podjechaniem. Szczyt Wielkiej Sowy to pierwszy cel podróży. Można się na chwilę zatrzymać, kupić gorącą herbatę, albo czekoladę w sklepie pod wieżą widokową. Są też mocniejsze napoje, ale np. grzane wino jest dostępne tylko na jesieni. Można też posiedzieć przy ognisku, jeśli się trafi na grupkę turystów, która wczesniej je rozpaliła.
Zjazd z Wielkiej Sowy w kierunku Przełęczy Jugowskiej dostarcza sporo emocji. Droga jest bardzo kamienista i trzeba uważać po czy się jedzie i z jaką prędkością. Zjazd jest dość hardcorowy. Podjazd tą trasą chyba był by niemożliwy bez schodzenia z roweru.
Dalej kontynuujemy trasę czerwonym szlakiem na Rymarz. Końcowka jest trudna do podjechania ze względu na duże nachylenie. Po przejechaniu Zimnej Polany jest jeszcze jeden hardcorowy, stromy podjazd urozmaicony wystającymi korzeniami. Trzeba się namęczyć, żeby nie spaść z roweru. Mi się nie udało. Dalej trasa prowadzi na Kalenicę, gdzie jest wieża widokowa, szałas i miejsce na ognisko. Ale w sumie to chyba średni pomysł, żeby tam rozpalać ogień, bo jest to środek lasu. Po zjechaniu na Bielawską Polankę jest bardzo kamienisty podjazd na Popielak. Właściwie jest to bardziej podejście niz podjazd, bo wjechanie tam na rowerze graniczy z cudem, ale ... do odwaznych świat należy... Ja poddałem się bez walki. Po łagodnym zjeździe na Przełęcz Woliborską kontynuujemy jazdę czerwonym szlakiem.
Aby dojechaćdo Srebrnej Góry trzeba pokonać jeszcze kilka szczytów do których prowadzą dość strome, kilkudziesięciometrowe podjazdy. Do Srebrnej Góry został już tylko bardzo szybki, łagodny zjazd po szutrze. Na końcu szlaku, przy wjeździe na drogę asfaltową jest bardzo przyjemny zajazd ze świetnymi goframi, kawą, herbatą, itd. Po takiej trasie trzeba zjeść trochę węglowodanów. Odrobina kofeiny tez nie zaszkodzi. Jesli zostanie trochę wolnego czasu można zwiedzić Twierdzę Srebrnogórską oraz Forteczny Park Kulturowy.
W drodze powrotnej do Pieszyc nie ma już takich atrakcji, jak w pierwszej części wyprawy, więc proponuję wrócić czarnym szlakiem rowerowym Przez Jemno do Jodłownika. Trzeba tylko uważać, bo szlak jest słabo oznakowany. Z Jodłownika najlepijej zjechać szosą do Bielawy, przejechać koło zbiornika wodnego i polnymi ścieżkami (żółty szlak pieszy) dojechać do Pieszyc.