Pireneje, wzdłuż granicy hiszpańsko-francuskiej powyżej 2 tys. m
Dystans: 49.74 km Miejsce startu:
Kategoria: Trudność: Umiarkowana
Kiedy w Polsce zaczyna się jesień, bardzo lubię na chwilę przenieść się w cieplejsze miejsce, by nasycić się promeniami słońca (przed zimą) i złapać trochę dystansu od dnia codziennego. W tym roku wybór padł na północną Hiszpanię, a konkretnie malownicze miasteczko, ulokowane tuż przy granicy z Francją, Puigcerdà. Dookoła rozciągają się przepiękne Pireneje. Idelane miejsce na jesienny "reset". Celem mojej wycieczki był szlak w biegnący na granicy w kierunku szczytu Puigmal, który wznosił się ponad 2,5 tys. metrów n.p.m.
Początkowo kierowałam się do Age, by chwilę później minąć granicę z Francją i tam do misteczka Osseja (ok 1200 m n.p.m.), gdzie zaczynał się mój podjazd. Szeroką, asfaltową drogą kilometr po kilometrze jechałam wyżej i wyżej. Kilkanaście kilometrów spokojnej jazdy, by w końcu przekroczyć 2 tys metrów i dotrzeć do końca asfaltu, który dawał początek magicznej przestrzeni. Dookoła góry, szutrowa ścieżka wyłaniająca się w oddali. Cisza, spokój i żadnej żywej duszy! Jadę przed siebie w głąb tej dzikiej natury. Po drodze mijam tylko stado koni i jeszcze większe stardo owiec. Świeci piękne słońce, a moja droga ciągnie się i ciągnie. Można by tam jechać i jechać, ale docierając ponad 2500 m n.p.m. uświadamiam sobie, że jednak czas wracać do Hiszpanii.
Ale nie wracam już asfaltem tylko singletrackiem Osséja Maxi Trail , początkowo trochę się gubię bo jadę po łące, gdzie ledwo widać ślady. Ale potem wjeżdżam w las i ścieżka staje się już wyraźniejsza. Około 7.5km przyjemnego, niezby trudnego zjazdu, który prowadzi z powrotem do Osseja. Z przodu mam fajny widok na przeciwległe góry. Do Hiszpanii wracam przez Bourg-Madame. Wrażenia zostają ze mną nad dłużej ;)