Szmyd doceniany przez Włochów i zapomniany przez Polaków
Kategoria:
Kilka dni temu spełnił swoje marzenie i wygrał etap na słynnej Mont Ventoux, zaliczanej do jednego z najtrudniejszych podjazdów w Europie. Był to piąty etap kolarskiego wyścigu Dauphine Libere. O samym wyścigu można więcej przeczytać w artykule Sylwester Szmyd szybszy niż Alejandro Valverde.
Włosi krzyczą "Ciao campione"
Włoscy kibice różnią się od Polaków, jak twierdzi Szmyd (i ma zresztą rację) w Polsce uwielbiany jest tylko ten co wygrywa i o nim jest głośno. Wystarczy przytoczyć przykład Adama Młysza czy Otylii Jędrzejczak. A we Włoszech? Szmyd opowiedział o zdarzeniu, jakie przytrafiło mu się na treningu: "Rozpoznał mnie człowiek, który układał asfalt na drodze. Zaczął krzyczeć: "Ciao campione" i gratulował występu w Giro, a jak przecież tego wyścigu nie wygrałem.".
W jego grupie (jednej z najlepszych włoskich drużyn Liquigas) liderem jest Basso, ale Włosi potrafią docenić też wkład Szmyda, który nawet przez samego Basso nazywany jest "un gregario supersonico", czyli ponaddźwiękowy pomocnik.
W polskiej kadrze miejsca brak
Dlaczego taki wspaniały zawodnik nie ma miejsca w Polskiej kadrze? Podobno jest jakiś konflikt między nim a z prezesem PZKol. Ale jak przyznał Szmyd: "Na rowerze będę jeździł dłużej, niż obecny prezes pozostanie na swoim stołku, więc to jest realne."
Można więc się spodziewać, że w końcu przyjdzie taki dzień, w którym zobaczymy Sylwestra Szmyda w biało-czerwonej koszulce.