Etapówki
Kategoria:
Wakacje z numerem startowym
Jeśli radość z uczestnictwa w planowanych na ten rok maratonach przyćmiewa myśl, że tak naprawdę zdążyły ci już spowszednieć, to znaczy, że jesteś gotowy. Te wakacje spędź, jadąc w etapówce. _Etapówki uznawane są za wyścigi elitarne, a koszulka „finiszera” to największy powód do dumy w maratonowym światku. Za samą możliwość podjęcia wyzwania bikerzy z całego świata gotowi są sporo zapłacić, a w jego trakcie przecierpieć. Niezbędne nakłady czasu, energii i pieniędzy wielu z nas mogą wydawać się jednak poważną barierą. Czy tak jest w rzeczywistości? Dlaczego zamiast plażowania w Tunezji nie zafundować sobie kilku dni prawdziwej przygody?
Im gorzej, tym drożej
Etapówki to coś więcej niż kilka maratonów dzień po dniu. Choć podobnie jak w wyścigach klasycznych ich atmosferę tworzą rywalizacja i emocje typowo sportowe, pojawiają się i inne czynniki. Trasy etapówek są ciekawsze, bo nie muszą wracać po pętli do miejsca startu. Druga rzecz to zawiązujące się podczas wyścigu poczucie wspólnoty. Wspólne podróżowanie zbliża ludzi, stąd wyjątkowy klimat towarzyszący tym imprezom. Etapówka jest często okazją, by poznać kolarzy z innych krajów, bo wyścigi te mają zwykle zasięg międzynarodowy. Znamienne jest również, że etapówki są tworzone jako imprezy bardziej wymagające niż zwykłe maratony. Nie chodzi tu tylko o liczbę kilometrów i powtarzający się codziennie wysiłek. Trasy przebiegają w trudnym terenie, często w miejscach, gdzie przyroda jest groźnym przeciwnikiem. Kostarykańska La Ruta wiedzie przez dżunglę i szczyty wulkanów, Crocodile Trophy jest upalne, Trans Rockies straszy niedźwiedziami. Nasze rodzime wyścigi, choć nie tak egzotyczne, też mogą zamienić się w piekło. Wystarczy, że na MTB Trophy trochę popada. Wiele osób nie wytrzymuje, do mety dojeżdżają faktycznie najsilniejsi.
Wielodniowy wyścig ma w sobie dużo z wyprawy turystycznej. Meta jest codziennie w nowym miejscu i zawodnicy, ścigając się, zwiedzają spory kawałek świata. Nikt nie ma tu jednak ambicji na samowystarczalność, bagaże przewozi organizator, zawodnicy koncentrują się tylko na jak najsprawniejszym pokonaniu trasy. Podobnie jest z organizacją noclegów i posiłków. Z jednej strony więc można okrutnie się skatować, z drugiej, zawsze jest ktoś, kto zadba o przyziemne sprawy.
Trochę historii
Etapowe maratony górskie rozgrywane są na świecie od kilkunastu lat. Największe z nich tworzyły historię kolarstwa górskiego i przygodowy wizerunek tego sportu. Pionierami w Europie byli w 1998 r. organizatorzy Trans Alpu, na świecie La Ruty i Crocodile Trophy. Sprawdzona formuła Trans Alpu przyjęła się na gruncie kanadyjskim, tak powstał TransRockies w górach Skalistych. Moda na „Transy” objęła cały świat i z czasem pojawiało się coraz więcej propozycji dla osób chętnych, by podczas urlopu przeżyć przygodę życia. Obecnie, obok tych najsłynniejszych, wymienić można jeszcze Trans Germany, Iron Bike, TransUK, a w Polsce MTB Challange, MTB Trophy czy Bike Adventure. Na przestrzeni kilku ostatnich lat było tych imprez więcej, nie wszystkie jednak przetrwały w warunkach coraz intensywniejszej konkurencji. Co decyduje o powodzeniu przedsięwzięcia? Z pewnością wiele czynników. Ważna wydaje się być jednak obecność gwiazd, jak w przypadku relatywnie młodego, a już kultowego Cape Epic w Afryce Płd., porównywanego do Tour de France. Startują w nim nie tylko specjaliści od etapówek, ale również znani zawodnicy XC, traktujący je jako urozmaicenie treningu. Podobnie jest w przypadku popularnego wśród Hiszpanów Nissan Titan Desert, który od czterech lat przyciąga na marokańską pustynię znane postacie hiszpańskiego kolarstwa szosowego.
Jak się przygotować?
Za najtrudniejszy etapowy wyścig świata uważa się Tour de France, warto jednak pamiętać, że kolarze są tam pod opieką sztabu specjalistów. Tymczasem uczestnicy etapowych maratonów MTB są w dużej mierze zdani na siebie. Zmęczone nogi to tylko jeden z problemów. Na próbę wystawiona jest psychiczna odporność, z każdym dniem bowiem wszystko stopniowo się kumuluje – zmęczenie, usterki, ilość przemoczonych ubrań. Bez stabilnej, wysokiej formy i odporności na stres trudno jest pokonać kikaset kilometrów w kilka dni nawet w zwykłym, niewyścigowym tempie. Do tego dochodzą uciążliwości związane z życiem w drodze. Co innego regeneracja po maratonie we własnym łóżku, co innego w zimnym namiocie. Właściwe przygotowanie siebie i sprzętu jest więc kluczem do przetrwania. Trening powinien kształtować długodystansową wytrzymałość oraz przyzwyczajać organizm do szybkiej regeneracji. Powszechnie stosuje się więc długie sesje treningowe o średniej intensywności, powtarzane np. dzień po dniu przez dwa, trzy dni. Trening specjalistyczny jest mniej istotny.
Organizatorzy poszczególnych imprez dokładnie opisują niezbędny ekwipunek uczestnika. Za regułę można jednak uznać konieczność zabrania ubrań na wszelkie warianty pogodowe w ilości pozwalającej na ich codzienną zmianę. Zapasowe buty nie są od rzeczy, raz przemoczone mogą nie wyschnąć przez tydzień. Należy zminimalizować ryzyko wystąpienia usterek w rowerze, dlatego start ze zużytymi częściami nie wchodzi w grę. Zawsze należy mieć wystarczający zapas dętek, oponę, łańcuch, klocki hamulcowe i smar do łańcucha. Oczywiście, również zestaw narzędzi. Na wyścigach na orientację konieczny będzie sprzęt nawigacyjny – kompas, mapnik, GPS. To wszystko trzeba jakoś przewozić, pojawia się więc temat odpowiedniego plecaka itd. Jest o czym myśleć, warto zacząć przynajmniej miesiąc wcześniej. Ale jeśli spróbujemy łyżeczką, a nie od razu chochlą, szanse na powodzenie, czyli dojechanie do mety, są spore. Dlatego też na początek proponujemy wariant polski. Ale uwaga, etapówki uzależniają! Nie wierzycie? W takim razie nie pozostaje nic innego jak spróbować.
Andrzej Kaiser zwycięzca kilku etapówek
Solo czy w duecie? Jazda samemu ma swoje plusy i minusy. Do minusów zaliczyłbym brak partnera przy defekcie. Jadącemu samotnie nikt w niczym nie przeszkadza. We dwóch za to lepiej sobie radzi człowiek podczas płaskich odcinków.
Michael Borup z Danii o MTB Challenge:
Wyścig jest bardzo wymagający, w istocie nawet bardzo ciężki. Każdego dnia ścigaliśmy się na górskich etapach. Na 5. etapie złamałem rękę, ale mam nadzieję, że wrócę znów z wieloma Duńczykami. Sądzę, że wszyscy byli bardzo zadowoleni.”
Wojciech Stefaniak o Crocodile Trophy
Zawodnicy odnoszą wrażenie, jakby byli kotletami pieczonymi przez ponad 5 godzin dziennie w temperaturze 40 stopni. Kulminacją tego „piekiełka” był 6. etap i 48 stopni w cieniu. Trzeba było uważać, by nie postawić gołej stopy na ziemi, żeby nie doznać poparzenia pierwszego stopnia, co zresztą przytrafiło się pewnemu Szwajcarowi.
Bike Adventure, Beskidy MTB Trophy, Glacensis MTB Challenge, Transcarpatia, Nissan Titan Desert, Craft Bike Trans Germany, Jeantex Bike Transalp, Trans Rockies, Crocodile Trophy, La Ruta de Conquistadores...