W co się ubrać.
Kategoria:
To jest temat-rzeka i jednocześnie bardzo kontrowersyjny. Dlaczego? Bo są zwolennicy jazdy w ciuchach rowerowych a są też zwolennicy jazdy w ciuchach turystycznych. Jakie są plusy i minusy?
Ja, w przypadku sakwiarstwa, jestem zwolennikiem jazdy w ciuchach turystycznych zwanych inaczej outdoorowych więc skupię się tylko na tych.
Spodnie.
Masz do dyspozycji wersje krótkie, długie, lub 2 w 1 albo nawet 3 w 1. Osobiście jeżdżę tylko w spodniach 2w1 gdyż daje mi to wystarczający komfort podczas upałów i ochronę podczas chłodnych dni. Kolejnym plusem takich spodni jest fakt, że szybko schną, nie brudzą się, są niesamowicie odporne na uszkodzenia mechaniczne a także posiadają kieszenie.
Więcej o tych spodniach:
W tym miejscu należy zaznaczyć iż owe spodnie nadają idealnie do jazdy turystycznej na skórzanym siodle np. Brooks'a.
Koszulka.
Do tej pory najlepszą koszulką w jakiej jeżdziłem była koszulka wojsk polskich z Iraku. Kolor cielisty więc neutralny, bardzo dobre właściwości oddychające, dobre zabezpieczenie przed chłodem i dzięki wszytej srebrnej nitce koszulka nie kumuluje zapachu potu.
Tu znajdziesz opinie o niej:
Koszula.
Kolejna warstwa to koszula-bluza. Tu także jestem zwolennikiem koszul turystycznych. Właściwości identyczne jak przy w/w spodniach więc nie będę się powtarzać.
Buty
Jeśli chodzi o buty to jeżdżę przede wszystkim w sandałach. Tak "obuta" przez wiele godzin stopa ma zapewnione wspaniałe wietrzenie, po deszczu obuwie błyskawicznie schnie a wieczorem odpada mi pranie skarpetek:) Przy czym nie ma znaczenia czy jeżdzisz na pedałach platformowych czy blokach gdyż Shimano ma w swojej ofercie sandały przystosowane do bloków.
Kurtka.
Oczywiście jeszcze należy uwzględnić posiadanie cienkiego polaru a także kurtki z membraną windstoperową. Jaką należy kurtkę zabrać tego nie powiem. Wszystko zależy od czasu i regonu, w który się udajemy chociaż z mojego niemałego doświadczenia mogę powiedzieć, że ciepłe polary bardziej mi się przydawały na południu Europy a nie w Skandynawii.
Zestaw przeciwdeszczowy.
To ostatnia warstwa. Po wieloletnim testowaniu różnego rodzaju kurtek i spodni dedykowanych na rower a także do turystyki pieszej wynalazłem goreteksowy zestaw spodnie+kurtka z niemieckiego demobilu. Kolor jest iście nie rowerowy, krój wybitnie nie sportowy za to właściwości wspaniałe! Można w nim jechać kilka godzin w deszczu bez przemoczenia a membrana zapewnia tylko nieznaczne zapocenie przy szybkiej jeżdzie. Przy spokojnej jeżdzie jest pełne odprowadzenie potu.
Nakrycie głowy.
I na koniec to nakrycie głowy. W tym miejscu na mnie znowu się gromy posypią gdyż jestem absolutnym przeciwnikiem używania kasków na wyprawie. Zwykły kapelusz turystyczny jest wystarczający a uzupełnieniem może być bandana.
Jak widać nie są to typowo kolarskie stroje ale właśnie jest to wynik 11 lat eksperymentowania na wyprawach. Oprócz w/w zalet mogę dodać jeszcze jedną: po zejściu z roweru stajesz się normalnym cywilnym osobnikiem i tylko stukot bloków zdradza cię, że masz coś wspólnego ze światkiem 2 kółek.