Beskidy MTB Trophy - II etap
Kategoria:
Po wczorajszej przystawce z utwardzonymi duktami Beskidu Śląskiego w roli głównej na II etapie Beskidy MTB Trophy przyszła pora na solidne pierwsze danie tegorocznej edycji w Beskidach u naszych południowych sąsiadów. Po wcześniejszych krzykliwych wypowiedziach i sporych emocjach związanych z dość przystępnym etapem dzisiaj uczestnicy z pewnością musieli wykrzesać z siebie nieco większe pokłady energii i umiejętności. Na tym etapie mieliśmy do czynienia z kilkoma dość długimi, choć równymi podjazdami, a po dwóch z nich następowały bardzo trudne, choć dające wprawionym ogromną dozę przyjemności, zjazdy. Mowa oczywiście o słynnych agrafkach z Javorovego oraz technicznym stromym singlu z Ostrego.
Pierwsze rozstrzygnięcia nastąpiły na stokach Javorovego, gdzie rywalom odjechali ponownie Adrian Brzózka i utytułowany Holender Peters Bas. Za nimi zmierzali Rood Bram, a niedaleko za nim Bartek Janowski i starszy z braci Banachów. Nieco większą stratę na punkcie pomiarowym w Kozincach, miedzy dwoma kulminacyjnymi szczytami, zanotowali już Bartek Banach, Wojtek Halejak oraz Tomek Drożdż. O dużym pechu może mówić Peters Bas, który z racji urwanej szprychy stracił parę minut czasu, a tym samy kilka pozycji, zajmując ostatecznie 7 pozycję open, ze stratą niespełna 6 minut do Roberta Banacha.
Przewaga z wczorajszego etapu pozwoliła mu jednak mimo pechu zachować pozycję lidera M3. Bez pecha i przygód po drugie zwycięstwo etapowe i umocnienie na pozycji lidera jechał Adrian Brzózka, który drugiego Holendra Brama wyprzedził o ponad 4 minuty. Trzeci reprezentant DSR – Bartek Janowski – zanotował już ponad 8-io minutową stratę do lidera. Dzisiejszego dnia ponownie dało się zauważyć dość istotne, dochodzące do kilku minut różnice czasowe. Wśród kobiet, ponownie jak dnia wczorajszego, wyścig OPEN zwyciężyła Norweżka Krostin Aamodt (K3) wyprzedzając Ukrainkę Hannę Verheles (K2) i Justynę Frączek (rywalkę K3).
Na półmetku zaczyna się powoli klarować kolejność w poszczególnych kategoriach, ale znając historię MTB Trophy nikt do kreski ostatniego etapu nie może być spokojny. Tak naprawkę prawdziwe emocje skumulują się podczas królewskiego etapu i absolutnej wisienki na torcie poprzednich edycji – etapu na Wielką Raczę.
Tam się dopiero zacznie walka … z samym sobą.