Wywiad z wrocławską triathlonistką Joanną Susmanek
Kategoria:
Joanna Susmanek, aktualna wicemistrzyni Polski na dystansie Half Ironman, znalazła czas między treningami aby porozmawiać o triathlonie. Złapana w jednej z wrocławskich kawiarni z torbą wypełnioną treningowymi rzeczami. Przyznała się, że ma w planie zrealizować basen. O swojej pasji i przygotowaniach do kolejnego sezonu opowiedziała Grzegorzowi Zuzlowi.
- Ze sportem związana od ... zawsze
- Największy sukces w karierze ... wicemistrzostwo Polski na dystansie Half Ironman - Susz 2012
- Największa porażka ... jest najlepszą nauką
- Cel sportowy ... kwalifikacja na MŚ w Half Ironman w Las Vegas
- Mój sportowy idol to ... jest ich wielu.
Grzegorz Zuzel: Podaj kilka głównych zasad/przepisów, które musicie przestrzegać na zawodach triathlonowych przy pokonywaniu części kolarskiej.
Joanna Susmanek: Przede wszystkim nondrafting. Jeśli chodzi o Half Ironman, Ironman czy o ćwiartkę to jest zasada niepodciągania się, czyli musimy jechać w odpowiedniej odległości od zawodników, żeby nie stosować draftingu. To jest główna zasada, którą musimy przestrzegać. Oczywiście jak wchodzimy do pierwszej strefy zmian to pierwszą rzeczą, o której musimy pamiętać to kask. To jest główny wymóg, żeby jechać zgodnie z przepisami. Gdy wychodzę z wody, ściągnę z siebie piankę to pierwszą rzeczą, którą zakładam jest właśnie kask. Tak ustalam sobie kolejność rzeczy w boksie, aby nie zapomnieć. Oczywiście trzeba wsiąść na rower na belce czyli w odpowiednim miejscu. Jeśli chodzi o dystans olimpijski tam oczywiście można jechać w grupie. Warto popłynąć na tyle dobrze, żeby móc załapać się do mocnej grupy rowerowej, aby przejechać ten dystans szybciej. Później jest ciężko dogonić taki pociąg, który wcześniej wystartował.
Z zasad odnośnie sprzętu na Half Ironman oraz Ironman dopuszczone są rowery czasowe, ale na olimpijskim dystansie oraz krótszych ze względu na to, że istnieje możliwość draftingu nie można używać kierownic czasowych. Dopuszczone są tylko krótkie przystawki, które nie mogą wystawać poza linię kierownicy.
G.Z.: Na trasie zawodów triathlonowych najlepiej czujesz się w biegu. Z czego to wynika? Czy może z tego powodu, że to dyscyplina, którą uprawiałaś przed rozpoczęciem przygody z triathlonem?
J.S.: Tak, bieganie to jest dyscyplina, którą wcześniej uprawiałam, ale amatorsko. Po prostu biegałam regularnie. Zdążyłam, przed tym jak wystartowałam w triathlonie, zrobić z tego co pamiętam 3 maratony i ultramaraton oraz krótsze starty. Oczywiście moja drobna postura sprzyja bieganiu.
G.Z.: Czy w bieganiu można najwięcej zyskać?
J.S.: To zależy na jakim dystansie. Na przykład na dystansie olimpijskim ciężko jest ugrać cokolwiek na 10km. Pływanie 1,5km na dystansie olimpijskim jest w mojej opinii bardziej istotne niż bieganie. Ciężko nadrobić stratę na pływaniu, która wiąże się ze załapaniem do gorszej grupy na rowerze. Jeśli chodzi o dystanse długie to proporcjonalnie bieg jest dużą częścią zawodów. Jeśli ktoś jest dobry w bieganiu to może dużo zyskać.
G.Z.: Jak wiemy treningi triathlonistów są dość specyficzne, przeprowadzane często dwukrotnie w ciągu dnia, a nawet łączone. Ile średnio godzin tygodniowo trenujesz?
J.S.: Po pierwsze zależy od okresu treningowego, mikro i makro cykli. Zmienia się to w przeciągu miesiąca. Trenuję w systemie 3 na 1 czyli 3 tygodnie rosnącej intensywności i ten ostatni jest luźniejszy bardziej regeneracyjny. Można powiedzieć, że trenuję około 20 godzin w tygodniu. Nie tylko mówimy tutaj o czasie spędzonym na treningu, ale też o kilometrażu i intensywności. Treningi będące coraz bliżej zawodów czy w sezonie są zbliżone do startowych wysiłków. Często są krótsze, ale bardziej intensywne. W bezpośrednim przygotowaniu startowym mamy zakładki, na przykład 80km na rowerze a później 15km biegu.
G.Z.: Jakie zdolności treningowe rozwijasz przygotowując się do części rowerowej? Skupiasz się bardziej na ogólnej wytrzymałości, czy może rozwijasz technikę, szybkości bądź wytrzymałość siłową?
J.S.: Trenujemy zarówno wytrzymałość siłową, jak i technikę szybkości. Jeździmy na odpowiedniej kadencji, posługujemy się pomiarem tętna. Wiadomo puls nie jest do końca miarodajny. Widzę to po sobie, są czasem dni, w których nie jestem w stanie wejść na wysokie tętno, co może mieć wiele przyczyn. Na przykład przetrenowanie, niewyspanie się poprzedniej nocy, albo bardziej męczący dzień. Trenowanie na mocy jest fajne, ale bardzo kosztowne. Praktycznie nie mam treningów sprinterskich. Byłam kiedyś na treningu z kolarzami, gdzie dojeżdżaliśmy do punktu sprintu. Jako triathloniści nie finiszujemy. Na rowerze jesteśmy w połowie drogi, a finisz zdecydowanie mija się z celem. Bardzo istotne w triathlonie jest to, żeby na długim dystansie umieć rozłożyć siły. Jest wiele przypadków, gdzie zawodnicy dobrze czują się na rowerze, decydują się przyspieszyć, a później brakuje siły na bieg.
G.Z.: Na zawodach używacie lemondek bądź kierownic czasowych. Czy na treningach także ćwiczycie jazdę przy użyciu tych przystawek (kierownic czasowych)?
J.S.: Oczywiście. Nie jest to naturalna pozycja, nie ukrywam, że nie jest też bardzo wygodna. Skorzystanie z bikefittingu bardzo dużo daje. Pozwala uzyskać najbardziej optymalną pozycję, kompromis między wygodą a aerodynamiką. Pozycja ciała na rowerze w triathlonie jest dość specyficzna i warto się do niej przyzwyczajać w trakcie treningów. Na początku sezonu treningowego czuję, że położenie na lemondce wymaga ode mnie większego wysiłku - czuję obręcz barkową, którą muszę wzmacniać, inaczej się też oddycha.
G.Z.: Czy zdarzyło Ci się złapać gumę podczas zawodów? Jeśli tak, to w jakim czasie uporałaś sie ze zmianą dętki?
J.S.: Na szczęście nie :) może dlatego się tego tak obawiam ;) Rzadko zdarza mi się to nawet na treningach. Na zawodach używam szytek, więc nie mam możliwości ewentualnej zmiany dętki. Mam ze sobą jednak piankę. Przygotowanie roweru na start jest bardzo istotne. Możemy być bardzo mocno wytrenowani, jednak jak sprzęt zawiedzie, to nic po tym.
G.Z.: Jakie rady dałabyś początkującym amatorom, którzy chcieliby spróbować swoich sił w tej dyscyplinie? Czy istnieją jakieś stowarzyszenia/kluby dla amatorów?
J.S.: Jest bardzo dużo źródeł wiedzy na temat triathlonu: książki, gazety, fora, portale etc. Jednak ja bałabym się, że pogubię się z natłoku różnych informacji. Istotne jest także to, że każdy z nas jest inny, ma inne cele, możliwości, a metody treningowe/ odżywianie/ obciążenia powinny być bardzo zindywidualizowane. Uważam, że warto podłączyć się pod jakąś grupę (jest ich w Polsce coraz więcej) lub pracować indywidulanie z trenerem triathlonu. Ja należę do warszawskiej drużyny Luft TRI Team i trenuję pod okiem Mikołaja Lufta. Od stycznia tego roku sama prowadzę otwarte treningi triathlonowe we Wrocławiu i pracuję nad utworzeniem grupy. O Tribition Team jest już coraz głośniej. Spotykamy się co weekend, startujemy w zawodach. Wspólnie biegamy i pływamy, a jak będzie odpowiednia pogoda będziemy jeździć na rowerach i mieć treningi łączone.
Triathlon to zdecydowanie dyscyplina dla wszystkich! Trenując z głową i wyznaczając realne cele można odkryć w triathlonie wieloletnią pasję. Polecam :)