MTBO czyli rowerowa jazda na orientację według Mitutoyo DEMA PWR Team
Kategoria:
Jesień jest dla większości kolarzy MTB pożegnaniem z rywalizacją w wyścigach. Niektórzy próbują teraz swoich sił chociażby w przełajach czy też dyscyplinach kompletnie niezwiązanych z rowerem. Inni szaleją gdzieś w górach, oddając się czystej przyjemności, korzystając z ostatnich promyków słońca. Jednak dla Krystiana Jakubka, reprezentującego barwy Mitutoyo DEMA PWR Team, sezon startowy nie skończył się w październiku. MTBO (Rowerowa Jazda na Orientację) ma to do siebie, że trwa przez cały rok.
Bike Orient – Łódź – 25.10.2014
Niestandardowe terminy zawodów często skutkują niezbyt sprzyjającymi warunkami. Tak też było 25.10.2014 na Bike Orient w Łodzi. Pobudka o nieludzkiej 4-tej nad ranem, wyjazd z Wrocławia po 5-tej i wreszcie, przed 9-tą, Las Łagiewnicki powitał nas temperaturą 2ºC. Niezbyt mi się to podoba, tym bardziej, że jestem przeziębiony. Po szybkich przygotowaniach i ubraniu piątej warstwy – teamowej bluzy – jestem gotów do startu wraz z prawie 200 innymi osobami.
Biorąc mapę, nieco zaskoczony dowiaduję się, że tym razem mamy do zrobienia dwie pętle na mapach o różnej skali. Na początek dostaję 1:15 000 z 18-stoma ciasno upchanymi punktami kontrolnymi do zaliczenia. Chwila na zapoznanie się z mapą i start. Tradycyjnie już, początek okazał się dla mnie trudny. Doskwiera chłód, a po wjechaniu do lasu nie bardzo wiadomo co myśleć. Jest pięknie. Malownicze pagórki, dookoła złota polska jesień, wszystko zasnute gęstą warstwą liści. Wszystko, włącznie z każdą ścieżką, przez co wiele z nich ciężko jest w ogóle dojrzeć. Jadę na PK 2, ale co rusz zwalniam i tak właściwie to nie bardzo wiem co dalej. Inni rozjeżdżają się po drodze na różne strony, skręcając w rozwidlenia, których nawet nie zauważyłem. Na szczęście udaje się dojechać bez zbytniego błądzenia. Na punkcie dziurkuję kartę i lecę dalej.
O ile kolejne PK - 16 i 4 poszły gładko, to jadąc na 10 przestrzelam „ukrytą” dróżkę i na szczyt górki dostaję się na przełaj. Do 17-tki wiodą rewelacyjne ścieżki – miejscami widać uformowane hopki, fragmenty singletracków. W oddali, po drugiej stronie wielkiego parowu, zauważam ludzi i już nie zastanawiam się gdzie skręcić. Zjeżdżam ostro w dół i podchodzę „z buta” pod wysokie i dość strome zbocze. Po zaliczeniu 17-tki mam już dość poprawiania pół-ochraniaczy na buty i chowam je do kieszeni, z nadzieją, że nie odmarzną mi stopy.
Idzie mi coraz lepiej. Zdobywam po kolei PK 15, 9, 5, 7. Troszkę zakręciłem się przy jedynce i szukając właściwego wyjazdu w stronę 11-tki. Następnie chwila błądzenia przy 3-ce, bo przecinka, w którą miałem skręcić, była nie do wypatrzenia. Dalej lecę już jak po sznurku, zaliczając kolejno PK 14, 13, 18, 12, 8, 6 i półmetek. Na liczniku ~25km.
W bazie oddaję porządnie zniszczoną i obgryzioną (trzeba sobie radzić bez mapnika) mapę z kartą startową. Po chwili zamieszania dowiaduję się, że jestem drugi (nie uwzględniając podziału na trasę giga/mega), dostaję mapę 1:50 000 i obieram za cel PK 12 – jakieś pole na wschód od Zgierza. Stopy co prawda zaczęły mi zamarzać, ale rezygnuję z buszowania po ciepłej, dobrze zaopatrzonej kuchnio-stołówki i wracam na trasę. Okazało się przecież, że walczę o podium :).
Dwunastka jest zaznaczona na zdjęciu satelitarnym, które niewiele mówi. Tracę tam chyba z 20 minut, sprawdzając trzy z wielu dróg prowadzących w głąb pola. Już miałem zrezygnować i jechać dalej, ale ta trzecia okazuje się właściwa. Oczywistym kierunkiem jest teraz „odcinek specjalny”, czyli zaznaczony na dużej fotce satelitarnej długi, plączący się zawijas, wzdłuż którego mają znajdować się 3 punkty. Dojeżdżam na miejsce przez Rozalinów, wkraczam na trasę i… znów jestem pozytywnie zaskoczony terenem! OS wiedzie przez leśny tor motocrossowy i wokół stoku narciarskiego! Powoli, uważnie objeżdżam wyznaczoną trasę. W rzeczywistości jest tu pełno dróg niewidocznych na zdjęciu. Znajduję dwa punkty, a trzeci wskazuje mi na mapie zawodnik, w zamian za informację o innym punkcie ;).
Przez Dąbrówkę-Malice i Lućmierz dojeżdżam na jedynkę – bufet. Jestem pierwszy! Krótka pogawędka z obstawą punktu, jem kilka ciastek i… dojeżdża grupka zawodników. Wśród nich Jarek, z którym przyjechałem z Wrocławia. Oburza się, że obżeram się, zamiast jechać dalej. „Jestem pierwszy, to mogę” – odpowiadam i ruszam w drogę :P. Ta ekipa jedzie trasę giga (35 PK), a ja wybrałem krótszą – mega (25 PK), więc nie byli konkurencją. Jadąc pod wiatr na 17-tkę czuję już spore zmęczenie, ale to już prawie koniec. Dalej, po drodze na 7-kę, mijam jadących z naprzeciwka znajomych – niedawno dostali drugą mapę i „jadą ją” w odwrotną stronę niż ja. Wspinam się na nasyp kolejowy po punkt i to już koniec. Teraz tylko wrócić do bazy :). Ostatecznie wykręciłem niecałe 70km.
Na mecie Magda nie bardzo wierzy, że już skończyłem. Ja za to nie wierzę, że mój brat z kumplem dopiero „wjeżdżają na drugą mapę”. Daję im kompas, a sam idę na pyszną karkówkę. Dla uczestników m.in. darmowy grill, nie wspominając już o tym, że sam rajd też był tym razem bezpłatny! Łódzka edycja Bike Orientu pozytywnie zaskakiwała na każdym kroku! No, może oprócz pogody. Na mecie było już „znacznie” cieplej, czyli 4ºC. Na szczęście rekompensowała to jak zawsze miła atmosfera. Prawie zapomniałem - ostatecznie zająłem 1 miejsce na trasie mega. Gratulacje również dla Dawida i Jarka za 3 miejsce w klasyfikacji generalnej odpowiednio na trasie mega i giga.
Tropiciel T-15 22.11.2014
Wracając do tematu nieszablonowych terminów zawodów na orientację. Zachęcam do wspólnej rywalizacji na nadchodzącym Tropicielu T-15 22.11.2014 w Minkowicach Oławskich koło Wrocławia. Niezapomniana nocna przygoda! Będzie można powalczyć ze mną na trasie rowerowej 40 km, a kilku kumpli z mojej drużyny Mitutoyo Dema PWr Team wystartuje również na trasie pieszej 40 km.
Inne imprezy MTBO (RJnO)
Z lokalnych imprez mogę polecić także cykl Otwarte Mistrzostwa Wrocławia w Rowerowej Jeździe na Orientację. Co prawda nie ma na nim tłumów, ale cykl jest silnie obsadzony. Do potwierdzania punktów, na liczących do 20 km trasach, zastosowano elektroniczny system SPORTident, który pozwala na łatwą i dokładną analizę międzyczasów każdego uczestnika. Z tym, że tam możemy zmierzyć się dopiero w przyszłym roku.
Do zobaczenia na starcie,
Krystian Jakubek
Mitutoyo Dema PWr Team