W ciągu 10 dni przejechałem samotnie rowerem przez Polskę pokonując około 1700 kilometrów. W tym czasie odwiedziłem kolarzy ze sklepu
Stylówa.Pro w Warszawie, gdzie nagraliśmy materiał wideo o tym, jak ubrać się na rower, aby być lepiej widocznym uczestnikiem ruchu drogowego. W Poznaniu spotkałem się ze sportowcami,
m.in. właścicielami FTI Cycling - Szkolenia Rowerowe aby pomówić o nieprawidłowych zachowaniach rowerzystów jakie widujemy na naszych drogach.
Dyskutowaliśmy o różnych sytuacjach - o mechanizmach ich powstawania i skutkach jakie za sobą niosą. Gdy zaczniemy trafiać do szerszego grona odbiorców z tymi zagadnieniami spotkamy się z akceptacją wśród społeczeństwa i tym samym coraz więcej rowerzystów zacznie zwracać uwagę na swoje zachowanie w ruchu drogowym. Chcę, abyśmy jako rowerzyści zaczęli zmianę od samych siebie. Wierzę, że zmniejszenie liczby nieprzewidywalnych manewrów na drodze przełoży się na zmniejszenie agresji wśród kierowców wobec cyklistów. A sprzężeniem zwrotnym tego będzie poprawa bezpieczeństwa rowerzystów na drodze.
Te 10 dni w siodełku na drogach różnej kategorii - od dróg krajowych przez wojewódzkie i lokalne - pozwoliło mi po raz kolejny utwierdzić się w przekonaniu, że kierowcy mogą zachowywać się bezpiecznie wobec rowerzystów jeśli damy im na to szansę. A najwięcej niebezpieczeństw czycha na nas w mieście.
Cała wyprawa pod kątem “wycieczkowym” udała się bardzo dobrze. Tylko pierwszego dnia trafiłem na opady deszczu po pierwszej “setce”. Na szczęście w drugiej połowie dnia deszcz przestał padać a nocleg w pensjonacie wyposażonym w wentylator pozwolił na wysuszenie odzieży. Sam przejazd pierwszego dnia z Gdańska do Mławy (230 km) mimo gorszej aury zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Szczególnie polecam odcinek z Gdańska do Elbląga - teren płaski jak stół i szeroka jezdnia z wyznaczonym pasem dla rowerzystów znacząco poprawia komfort i bezpieczeństwo jazdy.
Przejazd z Mławy do Warszawy był bardzo męczący ze względu na natężenie ruchu i otoczenie stolicy. Niewątpliwie zapamiętam podwarszawskie Gassy, gdzie kolarzy na drogach było więcej niż bocianów na okolicznych polach. Bardzo się cieszę, że wyjeżdżając w czwartek z Warszawy pojechałem przez Górę Kalwarię, aby odwiedzić tamtejszą kawiarnię (Góra Kawiarnia) z charakterystycznymi muralami o tematyce kolarskiej. Do samych Kielc czułem się jak skwarka na patelni - praktycznie cała droga przebiegała przez tereny polne, więc na próżno było szukać schronienia na zacienionej drodze. Nie bez powodu w ciągu dnia zaopatrzyłem się w aptece w panthenol i krem do opalania (choć na ten krem było i tak już zbyt późno).
Gdyby ktoś szukał ciekawej trasy spod Kielc do Krakowa, to zdecydowanie polecam tę którą ja miałem okazję jechać - było malowniczo, pagórkowato i bardzo spokojnie od ruchu ulicznego (po szczegóły zapraszam na
Stravę ).
Po weekendowym odpoczynku w Krakowie skierowałem się do Poznania, więc gdy skończyły się ostatnie pagórki Jury Krakowsko-Częstochowskiej zrobiło się nudno. A zwłaszcza w Wielkopolsce - długie proste pośród pól pozwalały z powodzeniem podziwiać wyraźne kontury płaskiego horyzontu. Z najśmieszniejszych historii pamiętam jedną, pod Kaliszem. Wjechałem do niewielkiej miejscowości gdy około 200 metrów przede mną z posesji wyjechał młodzieniec na rowerze pamiętającym czasy chyba drugiej wojny światowej. Szybko mnie dostrzegł za sprawą mojego oświetlenia i zaczął przyspieszać. Jechałem około 30 km/h a on niewiele wolniej pracując na rowerze z całych sił. Gdy zbliżyłem się do niego na odległość około 5 metrów zacząłem go poganiać mówiąc “szybciej szybciej! Co tak wolno!? Śniadania nie zjadłeś?!”. Oboje się uśmialiśmy, młodzieniec się ze mną przywitał, gdy go wyprzedziłem i obaj mieliśmy uśmiech od ucha do ucha.
Wrażeń po wyprawie i spotkaniach jest na tyle dużo, że przez całą zimę będzie o czym pisać na blogach i opowiadać w podcastach. Najważniejsze informacje będziemy przekazywać wraz z moimi gości podczas wtorkowego Webinaru, do którego serdecznie wszystkich zapraszam.
Transmisja LIVE na fejsbukowej stronie Długi Dystans Rowerem rozpocznie się 8 września o godzinie 19:00 i potrwa 1,5 godziny. Pierwsze 10 minut będzie szczególnie ważne nie tylko dla rowerzystów lecz dla wszystkich uczestników ruchu drogowego - w tym także dla kierowców. Dlatego zachęcam, aby każdy z nas zaprosił również swoich nie-rowerowych znajomych do posłuchania chociaż tego 10-minutowego wstępu.
Pamiętajmy także, że moja wyprawa była również dedykowana Kasi i Ricie - poprzez swój przejazd chciałem wspomóc zbiórkę pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację. Zbiórka pieniędzy wciąż trwa, więc nadal można wpłacać dowolne kwoty poprzez stronę
https://pomagam.pl/kasia_rita. Gdy spotykałem różne, przypadkowe osoby na mojej trasie, mówiłem o tej zbiórce. Ku mojemu zdziwieniu, wciąż wiele osób o tym nie wiedziało - mimo, że w lipcu było całkiem głośno w mediach przy okazji przejazdu kolarzy z Częstochowy do Gdańska. W imieniu Kasi i Rity dziękuję za każdą złotówkę i proszę abyśmy nie przestawali w nagłaśnianiu zbiórki. Rozmawiajmy z naszymi bliskimi, udostępniajmy jeszcze raz na portalach społecznościowych. Niech jak najwięcej osób usłyszy o dziewczynach, które potrzebują naszej pomocy.