Po przejechaniu jubileuszowego XX Ultramaratonu BAŁTYK BIESZCZADY 1008 NON STOP, przyszedł czas na krótką refleksję i jak to się zaczęło.
Moja przygoda zaczęła się z BB1008 NON STOP zaczęła się w 2010 roku .Wystartować w ekstremalnym wyścigu kolarskim i przejechać 1008 km non stop ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych, było poprzedzone moimi rowerowymi eskapadami np. Maratonie dookoła Balatonu 2006 r , Pielgrzymką Rowerowa Rzeszów- Rzym 2007 i Rzeszów – Fatima 2009 . Kiedy wyjeżdżaliśmy na pielgrzymki zawsze na start przyjeżdżali znakomici kolarze Polski np. Janusz Kierzkowski, Czesław Lang, Jan Brzeźny i Sylwester Szmyd . Podczas spotkań Sylwester Szmyd powiedział, że jeżeli przejedziesz z Rzeszowa do Fatimy to jak on przejechał Tour de France. Te same kilometry - dystans tylko inna czas ale ta sama praca została wykonana. Po powrocie z Fatimy i po 28 dniach jazdy , postanowiłem przejechać BB 1008 . Pielgrzymkowe wyjazdy tak mnie zainspirowały, że musiałem to zrobić.
Pierwszy start 2010 r był bardzo ekscytujący jak przejechać 1008 km non stop. Moje przygotowane rozpiski trasy wzięły w łeb, bo adrenalina tak buzowała , że nie dała się zdrzemnąć. Udało się przejechać 1008 km w czasie 56 godzin . Zadowolenia nie było końca i kolejne edycje 2011, 2012 i 2014 r pokonywałem coraz lepiej ale dystans robił swoje z człowiekiem a kapryśna pogoda sprawiała niekiedy niezłego psikusa. Były edycje z gorącem ale też były z ulewami .Po 15 latach od pierwszego startu postanowiłem pojechać jubileuszową edycję z okazji 20 lecia tego wydarzenia, którą stworzył Robert Janik z przyjaciółmi i tak się jedzie przez dwadzieścia lat. W poprzek Polski od morza do gór! Bałtyk-Bieszczady Tour to wyjątkowe wyzwanie, które prowadzi z jednego krańca Polski na drugi. Trasa liczy imponujące 1008 kilometrów i biegnie przez różnorodne krajobrazy całej Polski. W edycji jubileuszowej limit na pokonanie trasy wynosi 72 lub 58 godzin (w zależności od wybranego dnia startu). Na trasie przygotowane zostaną minimum dwa punkty kontrolne ze wsparciem żywieniowym, możliwością skorzystania z prysznica, noclegu czy przepaku. Początkowe edycje miały mapy książkowego wg których należało jechać a dziś włączasz nawigację w Świnoujściu i prowadzi Cię do Ustrzyk Górnych. Kiedy stanąłem na starcie i zerknąłem ile tu znajomych z mojego pierwszego startu m.in. Zdzisiu Kalinowski, Robert Woźniak, Grzesiek Buraczyński , Zdzisiu Piekarski i inni. Na starcie jak za pierwszym razem wiele dylematów czy dam radę, co może się zdarzyć…, dreszcze na ciele to nie zimna ale z emocji .Przed startem jubileuszowy toast czerwoną oranżadą i w drogę. Jedziemy dobrze idzie ale po przejechaniu 140 km zaczynają się problemy z przednią przerzutką która nie przekłada łańcucha z małej na duża tarczę. Co pozostało? Pozostało mi tylko młynkować i przez 700 km młynkowania dotarłem do Łańcuta, gdzie miałem niezłe powitanie. Taką przygodę należy przeżyć i zobaczyć jak najbliżsi, znajomi, koleżanki i koledzy z towarzystwa witają cię na punkcie kontrolnym . Dyrektor MOSiR Jerzy Hałka ściska i mówi czekamy na Ciebie i kiedy się pojawisz. Słyszysz tyle fajnych słów, które naprawdę dają moc by dojechać do mety. Po tych czułościach przepełnionych życzliwością pojechałem dalej i z przesłaniem .. droga jest celem… . Na miejscu wielka ulga i nie zapomniane wrażenia. Na koniec chciałbym wszystkim podziękować, którzy trzymali kciuki bym dojechał i tym którzy nie dowierzali, że się uda. Sentymentalna podróż BB 1008, stała się moją historią życia z okazji XX lecia tego wydarzenia.