Mistrzostwa Polski w maratonie MTB w Wałbrzychu okiem uczestnika
Kategoria:
13 lipca odbyły sie zawody maratonu rowerowego na dwóch dystansach. Dystans GIGA wynoszący ok 90 km. otrzymał rangę Mistrzostw Polski w maratonach MTB. Na dystansie MEGA (49km.) mieli szansę spróbować swoich sił amatorzy. Trasa była zlokalizowana w Górach Wałbrzyskich: zaczynała sięw Książu, przebiiegała przez masyw Trójgarba i wracała spowrotem do Książa. Ranga zawodów spowodowała, że na starcie w pierwszym sektorze przeznaczonym dla zawodników z licencją PZKol zobaczyliśmy prawie wszystkich czołowych polskich kolarzy górskich , m.in. Marka Galińskiego z JBG, Dariusza Batka z Halls, czy Annę Szafraniec także z Halls i Magdę Balanę z Vittese. Galiński niespodziewanie nie obronił tytułu Mistrza Polski. Zwycięstwo odebrał mu Dariusz Batek. Drugi na metę dojechał Rafał Hebisz i i Paweł Wienderlocha. Największym pechowcem okazał się Andrzej Kaiser, który złapał gumę niedaleko po starcie i nie potrafił już dogonić czołówki. Wśród kobiet wygrała murowana faworytka Anna Szafraniec przed Magdą Balaną i Agnieszka Gulczyńską.
Oficjalne wyniki dystansu giga są na stronie: http://www.datasport.pl/wyniki/mpmtb/giga.pdf
Na dystansie MEGA najlepsi okazali się: Marek Konwa z Vitesse i Paulina Hebisz z MTB-SILESIA RYBNIK.
Wyniki: http://www.datasport.pl/wyniki/mpmtb/mega.pdf
Trasa okazała się dość trudna ale pogoda dopisała, chociaż chmury wisiały nad trasą. Wyścig rozpoczął się spod pięknie położonego zamku Książ pod Wałbrzychem.Na początek trzeba było zrobić krótką pętlę po wzgórzach dookoła zamku. Od razu dała się we znaki zróżnicowana nawierzchnia. Mimo, że nie było jeszcze stromych podjazdów, to cały peleton kolarzy miał pewne problemy na dziurawej łące i na nierównych ścieżkach leśnych. Później trasa się już bardziej uspokoiła i polnymi ścieżkami można było dojechać do Starych Bogaczowic. Chwilami było trochę problemów z błotem i nieraz były problemy z wyprzedzaniem na wąskich ścieżkach.
W Strarych Bogaczowicach zaczęły się lekkie podjazdy, ale też krótkie i trudne zjazdy po błocie i wertepach. Im bardziej zbliżaliśmy się do Trójgarba trasa zaczynała piąć się coraz bardziej stromo pod górę, Nie było dużo trudnych odcinków, ale 8 km. ciągłego podjazdu robi swoje. Powoli mięśnie zbliżały sie do kresu wytrzymałości. Ważne było żeby udało się jakoś dojechać do skrzyżowania szlaków, gdzie kończył się pierwszy podjazd. Teraz kilka kilometrów ekspresowego zjazdu z prędkością dochodzącą do 60 km/h po kamienistej drodze leśnej, hamowanie, osty zakręt i kolejny długi podjazd. Tutaj była już prawdziwa walka z samym sobą i szybko zmieniała się kolejność wśród zawodników.
Zjazd z Trójgarba najpierw trochę niebezpieczny po błotnistej i kamienistej wąskiej ścieżce z czasem zmienił się w szeroką drogę asfaltową. Można było trochę rozluźnić mięśnie i uzupełnić płyny w organiźmie. Po zjeździe z głównej drogi trzeba było trochę powalczyć z kamieniami i nierównościami na drodze, ale szybko przemieszczaliśmy się w stronę Os. Podzamcze i Zamku Książ. Gdy pojawiła się tabliczka 5km. do mety, wydawało się , szybko i łatwo dojedziemy do mety. Dlatego uruchomiłem już ostatnie rezerwy energetyczne mojego organizmu i nacisnąłem mocniej na pedały. I to był mój błąd , bo trasa robiła się coraz bardziej wymagająca. Najpierw były głębokie koleiny, z których ciężko było się wydostać, później kałuża o głębokości do połowy koła i bardzo stromy chociaż krótki podjazd. Jednak przy samym Zamku organizatorzy przygotowali więcej niespodzianek: rów z wodą przed stromym podjazdem, pnie na drodze, podjazdy po błocie i korzeniach. "Rewelacyjne było zakończenie pętli: stromy zjazd po korzeniach i mokrej trawie, za chwilę zakręt w lewo szybka redukcja przerzutek i równie trudny podjazd (w tym momencie nogi odmówiły posłuszeństwa), na górze przejazd przez mostek, zakręt 180 stopni pod górkę i finisz na mecie.
Było to prawdziwe połączenie technicznych fajerwerków w stylu Cross Country i maratonu górskiego MTB. Myślę, ze fajnie było by spróbować za rok poprawić swój tegoroczny rezultat. W końcu trzeba stawiać przed sobą wysokie wyzwania.