MTB Marathon w Złotym Stoku - pierwszy prawdziwie górski etap
Kategoria:
Na początku długiego, majowego weekendu wystartowała 3 edycja Powerade Suzuki MTB Marathon w Złotym Stoku. Po dwóch nizinnych etapach w Murowanej Goślinie i Dolsku zawodnicy mieli okazję zmierzyć się z prawdziwie górską trasą. Jeszcze miesiąc temu w Górach Złotych leżał śnieg i dopiero teraz przy pięknej, słonecznej pogodzie można było przejechać rowerem najtrudniejsze trasy w rejonie Góry Borówkowej.
Ilość zawodników na starcie była tak liczna, że ledwo mieścili się na Złotostockim Rynku, przez co trochę problemów mieli mieszkańcy miasta. Dobrym pomysłem jest więc rozdzielenie godzin startu dla poszczególnych dystansów. Dzięki temu można uniknąć tłoku na pierwszych kilometrach wyścigu.
Już na pierwszym 8-kilometrowym podjeździe miała miejsce ostra selekcja zawodników. Trzeba było dobrze rozłożyć siły, aby pokonać mocnym, równym tempem długą kamienistą ścieżkę w kierunku masywu Wielkiego Jawornika. Po długim zjeździe w miejscowości Orłowiec rozpoczynał się łagodny podjazd w kierunku Krowiej Góry, który z czasem zmienił się w dość stromą trawiastą ścieżkę. To był chyba najbardziej monotonny fragment trasy. Za to dużo bardziej intensywny był kilkukilometrowy podjazd na szczyt Góry Borówkowej. Zmieniające się nachylenie terenu dawało się we znaki. Dodatkowym utrudnieniem były wystające korzenie. Po minięciu wieży widokowej na szczycie Borówkowej rozpoczynał się prawdziwie ekstremalny zjazd najeżony wystającymi skałami i korzeniami. Końcówka trasy to szybkie szutrowe ścieżki prowadzące przez Park Linowy Skalisko prosto do mety.
Finisz był dziwnie zlokalizowany przy samym bufecie z pomarańczami i bananami. Po minięciu mety zostało 2-3m. na wyhamowanie przed zwężającymi się barierkami i tłumem ludzi przed bufetem.
Po wyścigu można się było zregenerować kanapką i makaronem z tak tłustym sosem, jakiego jeszcze nie jadłem. Ale pomyślałem, że jak przejechałem całą trasę, to się nie poddam i zmęczę całą "zupkę regeneracyjną". Za cenę opłaty startowej (75-100zł.) można przygotować coś bardziej pożywnego. Za to świetnie zorganizowane było 8 stanowisk do mycia rowerów, przez co nie trzeba było stać w kilometrowych kolejkach na ciasnym rynku w Złotym Stoku.
Zwycięzcy:
Dystans GIGA:
- Bogdan Czarnota (KROSS RACING TEAM) 03:36:56.948;
- Agnieszka Gulczyńska (CORRATEC TEAM) 04:43:47.259;
Dystans MEGA:
- Barłomiej Wawak (JBG2 Professional MTB Team) 01:56:25.692;
- Weronika Rybarczyk (Torq Superior MTB Team Środa Wlkp.) 02:29:05.116
Dystans MINI:
- Bartosz Kołodziejczyk (CORRATEC TEAM) 00:53:20.521
- Joanna czerwińska (Dobre Sklepy Rowerowe - Author) 01:08:14.042
Drużyna CNR Team:
Dystans MEGA:
- Tomasz Ptak 02:33:44.852 (140 miejsce open, 50 M3);
- Paweł Twardy 03:22:54.161 (365 miejsce open, 131 M2);