Maja Włoszczowska chwali sobie współpracę z Markiem Galińskim
Kategoria:
Pierwszy występ Mai Włoszczowskiej pod okiem nowego szkoleniowca - Marka Galińskiego - wypadł bardzo pomyślnie a nawet zaskoczył wszystkich znawców kolarstwa i być może samą zawodniczkę. Srebrny medal wywalczony na trasie w słowackim Dohnanach w Mistrzostwach Europy według Mai Włoszczowskiej smakuje wyjątkowo - w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego możemy przeczytać: Jestem bardzo zadowolona i mile zaskoczona. W Pucharach Świata za oceanem nie było najlepiej, a same przygotowania do mistrzostw Europy nie przebiegały tak, jak bym chciała. Dwa i pół tygodnia treningów przeplatały się z chorobą, przeziębiłam się. Generalnie nie spodziewałam się, że w mistrzostwach Europy będzie aż tak dobrze.
Widać, że burza jaka wybuchła w mediach po sensacyjnym rozstaniu z wieloletnim szkoleniowcem Andrzejem Piątkiem długo jeszcze będzie "wałkowana" w mediach i niewątpliwie nie jest to temat łatwy dla samej zawodniczki. Maja stara się odcinać od tych spraw, porównywać pracy byłego i obecnego trenera nie zamierza. Zdecydowanie zaprzecza też, że nie chciała w grupie CCC Polkowice Pauli Goryckiej i Anny Szafraniec. Chętnie za to wypowiada się na temat obecnej współpracy z Markiem Galińskim - wciąż aktywnym kolarzem i wciąż niedoścignionym w Polsce.
Na tę chwilę ze współpracy jestem zadowolona. Jest między nami dużo dialogu, Marek podpowiada mi różne detale.
W tym między innymi zdołał już namówić swoją nową podopieczną do startu na rowerze z większymi, 29-calowymi kołami i jak pokazał pierwszy start był to strzał w dziesiątkę - Było super, jestem bardzo zadowolona. Jeszcze brakuje mi doświadczenia w prowadzeniu tego sprzętu, ale fajnie, że mam za sobą taki test. Dalej będę na nim trenowała.
Co ciekawe, ekipa zawodniczki, w tym spory udział za pewne miał mechanik Hubert Grzebinoga, postarała się, aby nowy większy rower nie był cięższy! Kolejny prawdziwy test będzie za miesiąc w mistrzostwach świata w Champery, bo Maja jest już pewna, że znów pojedzie na dużych kołach. Teraz czas na ostatnie przygotowania czyli kolejne zgrupowanie o czym można poczytać w wywiadzie dla Gazety Wrocławskiej - Natychmiast po wyścigu wyruszyliśmy ze Słowacji do Włoch, by kontynuować wysokogórskie zgrupowanie w Livigno. (...) We Włoszech będziemy przebywać praktycznie non stop, aż do mistrzostw świata 4 września. Zrobimy stąd tylko krótkie wypady na trasy w szwajcarskim Champery, gdzie odbędą się MŚ, oraz na zawody Pucharu Świata w Val di Sole.
Na pewno po sukcesie w Mistrzostwach Europy Maja będzie jedną z faworytek do medalu na Mistrzostwach Świata, podobno są jeszcze rezerwy... Ale priorytetem najwyższym pozostają zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Londynie i dopiero ta impreza zweryfikuje współpracę z nowym szkoleniowcem.