Steinitzer Mountainbike Cup 2011- 17.09.2011
Kategoria:
Sobotnie popołudnie...Tak! Po południu wybraliśmy się Tedzikiem i oczywiście z moją familiadą na wyścig Steinitzer Mountainbike Cup 2011 do naszych zachodnich sąsiadów. O wyścigu tym opowiadał mi Zbyszek z Gubina i oczywiście dostałem zaproszenie na skrzynkę klubową.Godzina wyścigu jak najbardziej mi pasowała ponieważ pracowałem do 14:00. Punkt 14:00 zjawiła się moja żona z Tedzikiem i wrzuciłem tylko rower na dach i pomknęliśmy w stronę Cottbus. Chwilę po 15-ej byliśmy już na miejscu. Okazało się, że organizatorem wyścigu jest Thomas ze Sprembergu z którym kiedyś miałem przyjemność jeździć w żarskim Zielonym Lesie....
Przebraliśmy się i od razu dokonaliśmy rekonesansu trasy wyścigu. początkowe metry prowadziły po asfalcie, dość szybko się je pokonywało z kilkoma zakrętami, by następnie wjechać na lekki szuterek, który po ostrym skręcie w lewo zamieniał się w ciekawy singiel, który piął się lekko pod górkę. Po singlu następowal szerszy kawałek, gdzie już zaczynało się sztywniej. A po skręcie w prawo było już na prawdę sztywno. Po tym podjeździe trasa lekko się wypłaszczała by później za ostrym zakrętem przejść w podjazd po polance, na szczycie której znajdowało się drzewo gdzie zrobiliśmy nawrót w dół. No i z górki, następnie w lewo po trawersie i szybkim, dość krętym zdjazdem do polany, gdzie już było blisko mety. Ale zanim dojeżdżało się do mety należało pokonać pomost który był zbudowany na potrzeby wyścigu, ponieważ trasa przebiegała przez mały mur:)
Runda była bardzo krótka, bo tylko 2 km. Jednak było tu wszystko co potrzebne jest do wyścigu: odcinek płaski, pod górę i z góry. Zdawałem sobie sprawę, że łatwo nie będzie.... więcej