Królowie szos, czyli rowerzyści konta kierowcy
Kategoria:
Panujące wśród kierowców stereotypy dotyczące rowerzystów są powszechne, ale wszystkie można streścić w jednym zdaniu: rowerzyści stanowią zagrożenie na drodze, bo nie znają przepisów, a jeśli nawet znają, to je łamią dla własnej wygody. Z drugiej strony, rowerzyści nie pozostają dłużni, zarzucają kierowcom brak uwagi, rozwagi i zrozumienia. Stereotypy mają to do siebie, że są powszechne, ale my postanowiliśmy zbadać, ile jest w nich faktycznie prawdy, a ile medialnej nagonki i propagowania złego nastawienia.
W tym celu zorganizowaliśmy akcję Król Szos, w wyniku której udało nam się zebrać ponad 5,5 tysiąca opinii, z czego 48% od kierowców, 43% od rowerzystów i 9% od pieszych. Co ciekawe, 69% biorących udział w badaniu rowerzystów zadeklarowało, że regularnie jeździ samochodem, a kierowców, którzy często przesiadają się na rower było aż 77%!
Pełen raport możecie obejrzeć i pobrać rolszos.peekquick.pl/raport - teraz skupmy się na kilku zaskakujących wnioskach jakie można wysnuć z wyników badania.
Nerwy na drodze, czyli co nas irytuje
Na pierwszym miejscu listy powodów do irytacji rowerzystów pojawił się brak ścieżek lub ich fatalny stan (33%), ale już drugie, niechlubne miejsce przypadło w tej kategorii kierowcom (zwłaszcza jeśli wymuszają pierwszeństwo i chętnie używają klaksonu) - niemal 30%. Kierowcy mają jednak inne odczucia na drodze - najbardziej irytuje ich wymuszanie pierwszeństwa i najeżdżanie na zderzak, a jedynie 10% upatruje w rowerzystach powodu do złości na drodze. Kierowców i rowerzystów w dużej mierze irytuje więc to samo - inni kierowcy! Wobec siebie rowerzyści są też dużo bardziej wyrozumiali - tylko 5% deklaruje, że inni użytkownicy jednośladów są powodem do irytacji.
Takiego szczęścia w oczach rowerzystów nie mają jednak piesi - tylko 1/3 fanów dwóch kółek jest wyrozumiała dla faktu, że piesi czasem poruszają się ścieżką rowerową. 62% wyraża irytację z tego powodu. z czego 24% ostrzega nieroztropnych pieszych dzwonkiem. Piesi widzą to trochę inaczej: aż 58% twierdzi, że rowerzyści widząc ich na ścieżce, dzwonią. 20% uważa, że rowerzyści nawet nie zwalniają, tylko pędzą przed siebie, chociaż takie, niezbyt chlubne zachowanie zadeklarowało tylko 2% rowerzystów. Czy to wynik uprzedzeń pieszych, czy brak samokrytyki ze strony fanów rowerów?
Rowerzystom niestety zdarza się łamać przepisy
Jakie? Nie będzie tu zaskoczenia: najczęściej przejazd przez przejścia dla pieszych i jazda chodnikiem (33% i 30%). Niestety, aż 13% rowerzystów twierdzi, że nie sygnalizuje skrętu. O ile dwa pierwsze "wykroczenia" nie są zbyt groźne, o tyle nagły skręt bez uprzedzenia może być jedną z przyczyn, dla których to właśnie rowerzyści są drugą po kierowcach samochodów grupą, która powoduje najwięcej wypadków.
Zgodnie ze statystykami, zdaniem większości kierowców, największe zagrożenie na drodze stwarzają właśnie oni, nie rowerzyści. Częstą obserwację niebezpiecznych zachowań u rowerzystów deklaruje 36% kierowców samochodów. Podobne zachowania u kierowców – 67%. Faktycznie więc, mimo panujących stereotypów, kierowcy trzeźwo oceniają swoją rolę na drodze i w większości nie upatrują w rowerzystach kozła ofiarnego. Rowerzyści oceniają kierowców podobnie, choć odrobinę surowej - 72% twierdzi, że często i bardzo często widzi kierowców stwarzających zagrożenie. Tu i piesi są zgodni, upatrując większości (67%) sytuacji niebezpiecznych w zachowaniach kierowców, nie rowerzystów (15%).
Ścieżki rowerowej brak
Co zrobić, gdy ulica jest bardzo ruchliwa, a ścieżki rowerowej brak? Większość (44%) rowerzystów wybiera wtedy jazdę po ulicy, 38% po chodniku, jeśli jest szeroki lub pusty, a 18% wybierze chodnik mimo wszystko. Opinie pieszych i kierowców na temat tego, co w takiej sytuacji powinni zrobić rowerzyści, mniej więcej się pokrywają: 49% kierowców i aż 55% pieszych uznaje prawo rowerzysty do poruszania się w razie potrzeby po chodniku jeśli jest "wystarczająco szeroki lub pusty". Kierowcy są jednak dużo bardziej stanowczy w swoich sądach: aż 15% twierdzi, że rowerzyści w ogóle nie powinni poruszać się po ulicach, a 2,6% sądzi nawet, że powinni zrezygnować z tego typu transportu, jeśli nie mają do dyspozycji ścieżek rowerowych. Czy to wynik dbałości o bezpieczeństwo czy braku zrozumienia?
Przywileje na drodze?
Niestety, za drugą interpretacją przemawia wyraźna niezgoda na temat przepisu, pozwalającego rowerzystom wymijać z prawej strony wolniej poruszające się pojazdy,
mówiącego też, że skręcające w prawo auta muszą im ustąpić. Aż 25% (1/4 biorących udział w badaniu kierowców!) nie ma świadomości istnienia tego przepisu, a więc jest potencjalnie mniej uważnych w sytuacjach, w których rowerzysta może wykorzystać to prawo. Z tych, którzy o nim wiedzą, tylko 27% popiera takie rozwiązanie, natomiast 46% wyraża się na jego temat zdecydowanie negatywnie. Wśród rowerzystów zdania są podzielone według dokładnie odwrotnych proporcji: niemal 50% uważa ten przepis za bardzo dobrą koncepcję, a tylko 25% jest mu przeciwna. Ilość rowerzystów nieświadomych istnienia tego przepisu to aż 24%! Wygląda na to, że ten przepis to nie tylko źródło niezgody pomiędzy rowerzystami, a kierowcami, ale też potencjalne źródło - czasem groźnych - nieporozumień na drodze.
Krytykujemy, czy nie?
Kierowcy nie są jednak krytyczni tylko i wyłącznie w stosunku do rowerzystów - dość ostro odnoszą się do siebie wzajemnie. Aż 24% respondentów uważa, że kierowcy generalnie jeżdżą słabo i często przeszkadzają na drodze. Wśród rowerzystów, krytyczne zdanie wobec siebie nawzajem ma tylko 10%.
Na zakończenie, mały eksperyment. Odpowiedz sobie na pytanie: jak sądzisz, ile procent użytkowników dróg sądzi, że jeździ lepiej od innych? Dziesięć? Trzydzieści? A może sześćdziesiąt?
Jeśli szacowana przez Ciebie liczba oscyluje w granicach 65%, to jesteś bardzo blisko średniej szacowanej według respondentów badania, według których, średnio 64,4% osób miałoby na drodze uważać się za lepszych od innych. A jak jest faktycznie? Ile procent użytkowników dróg, kierowców i rowerzystów łącznie, uważa się za lepszych?
Tylko 17,21% czyli mniej niż jedna piąta
Wynika z tego, że choć jesteśmy wobec siebie wzajemnie dość wyrozumiali i akceptujący, większość z nas sądzi, że inni na drodze tacy nie są i odnoszą się do całej reszty krytycznie. JA nie jestem lepszy od innych, ale inni na pewno sądzą, że są.
- ta interpretacja daje nam najwięcej wglądu w stosunki panujące na polskich drogach. A jednak, wbrew obiegowej opinii, samozwańczych "królów szos" jest stosunkowo niewiele. Może więc czas pozbyć się przekonania, że spotkać ich można na każdym kroku i na drogę wyjechać z lepszym nastawieniem?