Bike Maraton Szklarska Poręba. Karol Rożek wygrywa Ultra
Kategoria:
Informacja prasowa
Bike Maraton w Szklarskiej Porębie zawsze jest wyjątkowy, ale tegoroczne okoliczności sprawiły, że był też historyczny. Opóźniona przez epidemię o trzy miesiące inauguracja cyklu, dwudziestolecie BM wypchnięte z pierwszego planu przez koronawirusa i odwoływanie kolejnych startów, zawody przeprowadzone według bezprecedensowego sanitarnego reżimu, osiągnięty limit 1100 uczestników i to mimo obaw co do niejasnej przyszłości imprez sportowych – to wszystko sprawiło, że tegoroczny Ultra BM w Szklarskiej napisał kolejny, symboliczny rozdział w historii polskiego MTB.
Na dystansie GIGA Ultra mieliśmy prawie 100 km doskonale poprowadzonej i przygotowanej trasy, a ponad pięć godzin spędzonych w siodle przez zawodników z czołówki mówi samo za siebie. Zarówno Karol Rożek (CST 7r MTB Team), jak i Wojciech Halejak (JBG2 Cryospace) podkreślali na mecie, że to był morderczy wyścig. Rożek ostatecznie wygrał tę batalię z trasą i rywalami, wyprzedzając o minutę rywali z JBG2 Cryopspace, nie krył zadowolenia ze swojego startu: Sezon nareszcie wystartował! Wyścig w Szklarskiej Porębie to wymagająca trasa, długi dystans i mocne tempo od samego startu. Bike Maraton po prawie dziewięciu miesiącach przerwy od ścigania był dla mnie pierwszą okazją do sprawdzenia formy, co sprawiło, że wygrana cieszy podwójnie. Dzięki JBG2 CryoSpace za zacięta rywalizację! Halejak był drugi i dużo sił zostawił na trasie: Było ciężko, nawet bardzo! Wygłodniali ścigania koledzy od startu narzucili zabójcze tempo. W obecnej dyspozycji wydawało mi się ono niemożliwe do utrzymania na tak długim dystansie. Jednak w drugiej połowie wyscigu wszyscy zaczęli gdzieś znikać, jeden po drugim. Jedynie Karol Rożek i Mariusz Kozak okazali się na tyle wytrzymali, aby walczyć do końca. Karol uzyskał niewielką przewagę, a Mariusz nie był w stanie mi już pomóc w pogoni. Nogi i ręce z każdym kilometrem coraz słabsze. Do mety dojechałem resztką sił. Mariusz Kozak był trzeci na mecie.
Mocno obsadzona była również rywalizacja kobiet, w której najlepsza była Marlena Drozdziok (KM Sport Team, czas 6:25:45), przed Barbarą Borowiecką (Szczepan Bike) i Zuzanną Krzystałą (Volkswagen Samochody Dostawcze MTB Team). Trzeba podkreślić, że w poprzednich latach karkonoska „stówa” czekała w samym środku sezonu, a tym razem trzeba było zmierzyć się z tym dystansem podczas jednego z pierwszych startów w tym roku.
Na dystansie MEGA (49 km) pierwszy był Kacper Fiszer (Real 64-sto), przed Pawłem Ścierskim (MŚ Cycling&Dietetyka) i Maciejem Stanowiczem (Mitsubishi Materials MTB Team). Wśród kobiet pierwsza była Aleksandra Andrzejewska, druga Laura Stark z Niemiec (Team Bauer Werner), a trzecia Sandra Adamczyk (Orion Art Stal Team).
CLASSIC w Szklarskiej Porębie miał tym razem 33 km, a najszybszym zawodnikiem na tym dystansie był Piotr Iciaszek (Sportfuel.pl). Drugie miejsce zajął Daniel Smolarz (Gomola Trans Airco), a trzecie Grzegorz Kubaczka (www.ag-architekci.pl). Sensacyjną zwyciężczynią w klasyfikacji open pań okazała się urodzona w 2010 zawodniczka teamu Huzar Bike Academy Natalia Piróg, która na mecie narzekała co prawda trochę na ból nóg, ale wciąż była w doskonałej kondycji i doskonałym humorze. Chyba trzeba dokładnie zapamiętać to nazwisko... Druga była Martyna Wiśniewska (Kondycja.net Team), a trzecia Iwona Mielecka.
Klasyfikacje drużynowe zdominował Romet Factory Team, wygrywając dwie z nich, a w jednej zajmując miejsce trzecie. W klasyfikacji drużynowej Muszkieterów najlepszy był team Gomola Trans Airco. W klasyfikacji młodzieżowej również wygrał team Romet Factory.
To był naprawdę długi dzień oraz długi i trudny maraton, nie tylko ze względu na dystans, ale również ze względu na okoliczności. Oddzielone od siebie czasowo grupy zawodników (w wydzielonej, pozbawionej kibiców strefie) startowały od 9:00 do 12:00, dekoracje, ograniczone tylko do klasyfikacji open i przy minimalnym udziale widzów, odbywały się od 15:00, a meta pracowała do godz. 18:00. Wszystko odbywało się według zasad narzuconych przez stan epidemii i sanitarne obostrzenia, którym musieli się poddać wszyscy: ekipa organizacyjna, zawodnicy, kibice. Bez zrozumienia tych reguł i ich zaakceptowania to przedsięwzięcie nie udało by się. Chęć do jazdy i startowania, głód wyścigów, sprawna organizacja i koordynacja wszystkich elementów tak dużej imprezy oraz nadzieja, że wszystko w końcu wróci do normalności, sprawiły że inauguracja Bike Maratonu 2020 stała się faktem i można już ostrożnie myśleć o powrocie do hucznych obchodów dwudziestolecia Bike Maratonu.
Dzień po Bike Maratonie mieliśmy jeszcze długo wyczekiwaną inaugurację szosowego cyklu PKO Ubezpieczenia Via Dolny Śląsk, a Szosowy Klasyk Szklarska Poręba był pierwszym tegorocznym wyścigiem tej serii. Wygląda więc na to, że rozmrażanie polskiego kolarstwa zaczęło się na dobre w ubiegły weekend w Szklarskiej Porębie.