Zalety masażu sportowego w regeneracji - wywiad z Anetą Imielską
Kategoria:
Trening kolarski przynosi najlepsze efekty, kiedy idzie w parze z odpowiednią regeneracją. Jest ona niezbędna, by organizm mógł przystosować się do większych obciążeń treningowych i tym samym wskoczyć na wyższy poziom wytrenowania.
Sen czy zdrowa dieta są bezsprzecznie najważniejsze w tym procesie, ale jest też kilka innych metod, które mogą pomóc w odpoczynku i zapobiec niepożądanym stanom przemęczenia. Jednym z takich sposobów jest masaż sportowy. Kilkadziesiąt minut w rękach specjalisty to prawdziwa ulga dla zmęczonych mięśni, ale także chwila relaksu dla umysłu. O tym, jakie korzyści daje masaż, rozmawiam z Anetą Imielską, która rower zamieniła na stół do masażu i zamiast się ścigać, teraz pomaga zawodnikom szybciej i lepiej się regenerować.
Michalina Ziółkowska: Sama jeszcze całkiem niedawno startowałaś w maratonach MTB, a teraz pojawiasz się w zupełnie innej roli — masujesz kolarzy startujących w wyścigach etapowych Sudety Challenge czy Beskidy Trophy. Z doświadczenia doskonale rozumiesz, jak obciążające fizycznie potrafią treningi kolarskie, nie wspominając o maratonach MTB. Jak masaże sportowe mogą pomóc w treningu, w ogóle w takim sportowym życiu?
Aneta Imielska: Zanim odpowiem na pytania, od razu usprawiedliwię się, rower zawsze będzie moją ulubioną formą aktywności, a ściganie na razie zawiesiłam, z wielu powodów, o których powiem później. Masaż natomiast jest moją pracą, która daje mi mnóstwo satysfakcji, zwłaszcza w sytuacji, kiedy mogę pomóc.
Jako sportowiec rozumiem, że często brakuje nam czasu na odnowę biologiczną, z oczywistych powodów, ale niestety bez masażu nie jesteśmy w stanie szybko się zregenerować i poczuć tzw. świeżość. W każdym sporcie masaż powinien być nieodłącznym elementem odnowy biologicznej. Działanie masażu na nasz organizm jest wielorakie. Mianowicie, rozluźnia, przyśpiesza regenerację, może działać też pobudzająco na zawodników z apatią przedstartową, ale może też zadziałać wyciszająco. Jeśli odpowiednio wcześnie podejmiemy działania, szybciej się zregenerujemy i z przyjemnością rozpoczniemy kolejny trening, czy start w zawodach. U zawodników na kontrakcie, masaż traktowany jest jako jednostka treningowa, ponieważ jest to trening bierny, który pozwala odpocząć naszym stawom, więzadłom, układowi kostnemu, a wszystkie fizjologiczne przemiany, które zachodzą w mięśniach, są utrzymane. Czasem żartuję z zawodnikami, że masaż to legalny doping.
MZ: Kolarstwo MTB w naszym kraju jest raczej dodatkiem do życia niż sposobem na utrzymanie. Łączenie pracy i treningów jest wymagające. Na regenerację brakuje czasu i siły. Czy regularne wizyty (i jak częste) mogą zastąpić lub dać taki sam efekt jak rozciąganie i rolowanie, lub inne techniki automasażu?
AI: Fakt, kolarstwo górskie jest sportem pięknym, ale niszowym. Wybraliśmy sobie pasję, która niestety wymaga czasu i poświęcenia, bo jak wiesz, nie wystarczy wsiąść na rower...
Rodzina, praca i ściganie równa się brak czasu na regenerację. Czasem po prostu warto odpuścić trening i zrobić coś dla siebie. Pamiętaj: więcej nie znaczy lepiej. Masaż dostarcza inne bodźce, które stymulują nasze mięśnie do ciężkiej pracy. Wszystkie zabiegi związane z automasażem, rozciąganiem są bardzo ważne, a ich zaletą jest to, że można wykonać wszędzie. Jednak często pomijamy ten wariant, bo organizm jest zwykle przebodźcowany, jesteśmy najzwyczajniej zmęczeni i po prostu się nie chce. Przy masażu jest wręcz odwrotnie, możemy się całkowicie rozluźnić i odpocząć, nie tylko od treningu, ale też od codziennych spraw. Jedynym mankamentem jest to, że trzeba go zaplanować, wpisać w swój plan treningowy i realizować. Jeśli chodzi o częstotliwość, każdy jest inny. Mam zawodników, którym wystarczy raz w tygodniu i ja rekomenduję taką częstotliwość. Inni chodzą co drugi dzień, a są tacy, którzy przyjdą 2 razy w miesiącu. Nie ma reguły, każdy poświęca na regenerację tyle, ile trzeba.
MZ: Jak wygląda taki typowy sportowy masaż i czy jest bolesny?
AI: Zależy, często pracuję z zawodnikami na wyczucie. Stosuję dużo swoich autorskich technik, które rzeczywiście się sprawdzają. Z każdym pracuję indywidualnie. Każdy ma inne obciążenia, pracę np., biurową. Skupiam się nie tylko na kończynach dolnych, ale też muszę rozciągnąć mięśnie klatki piersiowej, popracować z przeponą, która na rowerze i często w pracy jest notorycznie uciskana. Tak naprawdę pracuję holistycznie.
Owszem, często masaż sportowy jest bolesny, ale to nie wynika z siły, jaką pracuję, tylko stanu układu mięśniowego zawodnika. Jeśli nie dbamy o odnowę biologiczną, metabolity będą stale gromadzić się w mięśniach. Organizm poradzi sobie z czasem, ale to kwestia dni, a czasem tygodni. Masaż natomiast przyśpiesza regenerację, a to poprawia jakość pracy naszych mięśni. Bo jak wcześniej wspomniałam, nie ilość, a jakość jest ważniejsza.
MZ: Pospinane mięśnie, poza bólem, potrafią też ograniczyć ruchomość, z czasem nawet mogą prowadzić do kontuzji. I to zwykle jest ten moment, kiedy szukamy pomocy i fizjoterapeuty (którym jeszcze nie jesteś), ale poprzez masaż moglibyśmy wielu problemom zapobiegać? Zgodzisz się z tym?
AI: Przewlekłe zaniedbywanie mięśni prowadzi do zmęczenia, a zmęczone mięśnie to osłabione mięśnie. Osłabione mięśnie są najbardziej podatne na kontuzje. Jako zawodniczka i przyszła fizjoterapeutka chcę zrozumieć, jak działa aparat ruchu i w jaki sposób można go jeszcze bardziej wzmocnić, czy usprawnić. Wiemy już, że masaż jest zabiegiem, który wywołuje zmiany fizjologiczne w naszym organizmie. Korzystnie oddziałuje nie tylko na mięśnie, również układ nerwowy, krwionośny, limfatyczny i pośrednio na narządy wewnętrzne, ale też na naszą głowę. Mamy do czynienia z ciągłym stresem, nie tylko związanym ze startem w zawodach. Jesteśmy zalewani hormonem stresu, który odkłada się w miejscach osłabionych, najczęściej w mięśniach. Poprzez masaż usuwamy nadmiar kortyzolu, czyli tak naprawdę robimy porządki w naszych mięśniach, stawach i więzadłach, ale też w głowie zawodnika. Bo dobry masażysta, to nie tylko masażysta. Dlatego najlepiej czuję się w masażu, który przynosi natychmiastowe efekty.
MZ: I na koniec, z ciekawości, w której roli czujesz się lepiej? Zawodnika czy masażystki?
AI: Zawsze mówili mi, że urodziłam się w trampkach. Od najmłodszych lat związana byłam ze sportem. Nadal trenuję, ale bardziej na podtrzymanie formy. Na intensywność i regularność treningów nie mam zbyt wiele czasu. Otóż prawie trzy lata temu podjęłam studia fizjoterapii. Zawsze o tym marzyłam, zdobyłam się na odwagę i już jestem na półmetku. Być może wrócę na scenę MTB, ale raczej w swojej kategorii wiekowej. Praca masażysty jest ciężką pracą fizyczną, ale daje mi dużo frajdy. Lubię to, co robię, zwłaszcza że w pracy masażysty można się cały czas rozwijać.
Aneta Imielska (Centrum Masażu Od Nowa)
Magister wychowania fizycznego o specjalizacji trener LA, dyplomowana masażystka, aktualnie studiuje fizjoterapię na Wyższej Szkole Fizjoterapii we Wrocławiu. Sportowiec, specjalizuje się w kolarstwie górskim w maratonie MTB (dwukrotna Mistrzyni Polski w kategorii Masters Kobiet, zwyciężczyni międzynarodowego wyścigu etapowego Sudety Challange 2016) oraz od niedawna w Triathlonie. Instruktorka PZN narciarstwa zjazdowego oraz trener personalny.
Swoimi masażami pomaga wielu zawodnikom w odzyskaniu energii i siły do dalszych wyzwań.