Bikepacking race - Moda rowerowa czy sposób na życie?
Kategoria:
Nikogo nie trzeba przekonywać o zaletach komunikacji rowerowej. Wielu ludzi marzy o swobodzie podróżowania blisko natury z pięknymi widokami dookoła. Jednak od razu przychodzą na myśl pewne ograniczenia. Zasięg rowerowej podróży ograniczony jest fizycznymi możliwościami ludzkiego organizmu. Pogoda często nie bywa sprzymierzeńcem wypraw na dwóch kółkach. Pakowność roweru jest dużo bardziej ograniczona niż pojemność przeciętnego auta. Ale coś za coś.
Wielbiciele wypraw omijających utwardzone szlaki zmienili zwykłą komunikację rowerową w prawdziwą sztukę podróżowania pojazdem napędzanym siłą mięśni. Regularny trening wytrzymałościowy sprawia, że można odkryć nieznane możliwości własnego organizmu. Okazuje się też, że zwykły jednoślad może zmienić się w pojazd ciężarowy dzięki różnym systemom sakw i troczków. Ale przecież tanie linie lotnicze uczą, że do podróżowania wystarcza minimalny bagaż.
Stąd wzięło się nowe zjawisko w turystyce - bikepacking - przemierzanie długich tras na rowerze z minimalnym bagażem z dala od ruchliwych dróg. Mogą to być trudne, górskie szlaki, szutrowe ścieżki, albo mało uczęszczane drogi utwardzone. Co kto woli. Masa roweru z wyposażeniem ogranicza znacznie prędkość poruszania się i zasięg. Można się zatem ograniczyć do małego plecaku lub sakwy podsiodłowej i zabrać tylko trochę prowiantu, podstawowe narzędzia i lekką odzież na zmianę. Można też opakować swój jednoślad wieloma sakwami na stelażach lub zapakować dobytek na przyczepkę. Można zabrać nawet sprzęt do raftingu i połączyć wyprawę rowerową ze spływem rzecznym. Namiot, śpiwór, prowiant czy odzież można mocować na kierownicy, pod siodełkiem, na bagażniku przednim i tylnym oraz na ramie.
W momencie, kiedy samotne wyprawy stają się zbyt nudne, trzeba dodać pierwiastek rywalizacji. Można umówić się z innymi fanatykami wielogodzinnych eskapad rowerowych na przejazd tej samej trasy połączony ze ściganiem. Wyścigi na ultradługich dystansach zostały spopularyzowane przez The Tour Divide, wyścig rowerowy o długości 2745 mil z Banff w Kanadzie do granicy z Meksykiem w Antelope Wells w Nowym Meksyku. Podczas tak długiej eskapady każdy uczestnik musi samodzielnie zorganizować sobie obsługę serwisową i wyżywienie. Trzeba też zaplanować sobie jakieś odpoczynki na regenerację i sen. Nie wystarczy jak najszybciej jechać, trzeba jeszcze jak najmniej spać. Czyli to zabawa nie dla wszystkich..
W Polsce kilka rajdów długodystansowych, które doczekały się już dośś dobrej renomy, zgrupowanych jest w cyklu organizowanym przez PoKoP czyli Polskie Kolarstwo Przygodowe. Już w kwietniu można się zmierzyć z 200 kilometrową trasą ultramaratonu MTB Czarne Serce po pagórkach w pobliżu Trójmiasta. W środku lata można przejechać całe Sudety wzdłuż z Kowar aż do Istebnej na wyścigu Sudety Divide. Na pokonanie 400 kilometrowej górskiej trasy uczestnicy mają do 104 godzin. Jeśli to dla kogoś mało, to prawdziwym wyzwaniem będzie Supercarpatia czyli 1050 kilometrów po górach z przewyższeniami 30000m. Limit czasu na pokonanie tej zabójczej trasy to 250 godzin czyli ponad tydzień, ale w między czasie trzeba się odżywiać i trochę odpoczywać.
Są jeszcze takie ultramaratony rowerowe jak np. Polish Bike Tour Bałtyk 600 lub Baltic Bike Challenge, a wiele eventów jest jeszcze na etapie planowania. Nie brakuje śmiałków gotowych całymi dniami pedałować ograniczając do minimum sen i odżywianie. Może to się wydawać szalone. Ale może dla niektórych fanatyków kolarstwa to sposób na życie?