Ścieżka rowerowa czy parking samochodowy - tylko we Wrocławiu
Kategoria:
Mieszkańcy Wrocławia, którzy poruszają się rowerami łatwego życia nie mają. Stan ścieżek i ich sieć na pewno nie raz mogły skutecznie zniechęcić tych mniej przekonanych do poruszania się na jednośladach. No i doczekaliśmy się kolejnego absurdu - otóż ścieżka rowerowa na ul. Mickiewicza dostępna jest teraz tylko w robocze dni, natomiast w trakcie weekendów zamienia się w parking samochodowy.
Przyznam, że jest to ścieżka, której nie darzę sympatią, nie dość, że jest wąska i dziurawa to jeszcze przeznaczona do ruchu dwustronnego. Ledwo mieszczą się tam 2 rowery. Zdarzyło mi się wręcz, że pan jadący z naprzeciwka krzyczał do mnie, żeby zwolnić, jakby się bał, że go potrącę kierownicą... No ale jaka była, taka była, w weekendy rowerów tam pojawiało się zdecydowanie więcej niż w normalne dni tygodnia. Głównie ze względu na rodzinne wycieczki, bo przecież wkoło jest kilka bardzo przyjemnych parków idealnych, aby zabrać dzieci na rower. Wprawdzie można jeszcze skorzystać z drogi przez park po drugiej stronie ulicy i zatłoczonej pieszymi ścieżki wzdłuż ogrodu japońskiego...... ale po co tak utrudniać - piesi też nie lubią gdy rowerzyści depczą im po piętach.
Z drugiej strony, gdy znaku parkingu nie było, to i tak stawały tam samochody i w nosie miały, że to ścieżka dla rowerów. Smutne, że żyjemy w takich czasach, że ludzie nie potrafią szanować innych i nie stać ich na to, żeby w weekend wybrać się na spacer kilku, może kilkudziesięciominutowy, tylko wszędzie muszą wjechać samochodami. A szkoda, bo niektórym wyszłoby to tylko na zdrowie.