Memoriał im. Artura Filipiaka w Maratonie MTB - Zieleniec
Kategoria:
Zapewne wielu ludzi w Polsce zna miejscowość Zieleniec. Jest to znany ośrowek narciarski w Kotlinie Kłodzkiej. Jednak sam do tej pory nie wiedziałem, że także rowerzystom kurort ten oferuje swietne warunki do aktywności sportowej. Świetnie przygotowane szlaki rowerowe (m.in. euroregionalny szlak ER2), piękne krajobrazy, trudne warunki terenowe - wszystko to mozna znaleźć w Zieleńcu.
Szlaki rowerowe można było zobaczyć na wyścigu rowerowym- Memoriał im. Artura Filipiaka w Maratonie MTB (m.in. Droga Dusznicka, Droga Justyny, Zielona Droga, szlak ER2). Krajobrazów tym razem nie było widać, natomiast trudności terenowe w pewnych miejscach dawały się mocno we znaki. Wszystko dlatego, że pogoda nie dostosowała się do wysokiego poziomu sportowego i nawaliła na całej linii. Zaczęło padać 2 godziny przed wyścigami i nie przestało az do wieczora, a temperatura chyba nie podniosła się powyżej 10 st. C. Mimo to na wycig do Zieleńca przyjechało ok. 260 osób.
Dystans MEGA wygrał Łukasz Modynia z Brzegu a na dystansie mini najlepszy okazał się Adam Drachan z Wałbrzycha. Pełne wyniki można zobaczyć na stronie: http://www.datasport.pl/
Bardzo ciekawy był sam pomysł na poprowadzenie trasy. Zaczęło się od 2 kilometrowego podjazdu prowadzącego ponad trasy narciarskie po wąskich krętych sciezkach. Od początku widac było, że mamy do czynienia z prawdziwym wyścigiem górskim. Potem chwila spokojniejszej jazdy i zjazd spowrotem do centrum Zieleńca. Po takim górskim prologu i paru metrach asfaltu skręciliśmy w dół wąską i bardzo błotnistą ścieżką w stronę strumyka Młynówka. Przejechaliśmy wpoprzek drogi Dusznickiej i zaczęliśmy podjeżdżać szutrową ścieżką po zboczach Kołodzieja i Czyżówki. Na 10 km. skręcamy ostro w prawo i podjeżdżamy ostro pod górę asfaltową drogą Justyny. Tutaj okazywało się kto ma najwięcej sił w nogach. Na krótkim dystansie mozna było nadrobić dużo czasu, ale też dużo stracić. Później było kilka kilometrów szeroką, ale trochę dziurawą ścieżką lekko w dół w stronę Duszników Zdr.a następnie krótki podjazd i znowu kilka kilometrów trochę nierówna, trochekamienistą ścieżką. W końcu dojechaliśmy ponownie do 12 -procentowego podjazdu Drogą Justyny. Ale zaraz potem w nagrodę przejechaliśmy kilkaset kilometrów z prędkością 55-60 km/h. Później też było przyjemnie- kilka lekkich podjazdów i zjazdów po euroregionalnych trasach rowerowych - miejscami podsypanych żwirem, żeby w takie deszczowe dni nie brodzić po kolana w wodzie. W końcu dojeżdżamy do Drogi Dusznickiej i Autostrady Sudeckiej i zaczyna się kwintesencja wyścigu MTB. 4-kilometrowy finisz w stronę mety dystansu MINI to była prawdziwa próba charakteru. W oddali widać było zawodników, których za wszeką cenę chciało się dogonić, z tyłu słychać było już oddechu goniących nas rywali, a nogi jak nazłość powoli odmawiały posłuszeństwa. Fajnie by było spróbować przejechać jeszcze jedną pętlę, ale warunki pogodowe sprawiły, że 80 % uczestników zatrzymało się jednak na mecie pierwszej pętli.