Bike Maraton w Zdzieszowicach- zdobyta Góra Św. Anny
Kategoria:
Po raz kolejny cykl Bike Maraton zawitał do Zdzieszowic na Śląsku Opolskim. Moje wspomnienia z 3 dotychczasowych wizyt w tym mieście wyglądają następująco. Za pierwszym razem pogoda była tak tragiczna, że wyścig można było nazwać rajdem błotnym. Na śliskich zjazdach nie panowałem już nad rowerem, tylko rower przejmował nademną kontrolę. Za drugim razem też było mokro na starcie i trochę błotniście, ale w końcu zaczęło wychodzić słońce i na drugiej pętli, jak większość błota została pozbierana z podłoża przez koła tysiąca rowerów, zaczęłem widzieć światełko w tunelu. W końcu mogłem sobie trochę pojeździć na trudniejszych odcinkach. W tym roku mimo, że był początek maja wydawało się, że jest środek lata. Trasa była wyschnięta i można było poszaleć na rowerze.
Jadąc autostradą Wrocław - Katowice, Góra Św. Anny wydaje się być niewielkim wzniesieniem. Okazuje się jednak, że trasa zlokalizowana w tym miejscu może być bardzo wymagająca i urozmaicona. Są tylko 2 ograniczenia. Autostrada dzieli masyw Góry Św. Anny na dwie równe części. Dlatego na 50 km. trasie trzeba kilka razy przejechać albo tunelem pod drogą, albo cienkim chodnikiem wzdłuż estakady. Trzeba mieć umiejętność nagłego wyhamowania z prędkości 50 km./h, wejścia w zakręt i zmieszczenia się na metrowym chodniku. Drugi problem polega na tym, że cały masyw nie jest zbyt rozległy (chociaż bardzo urokliwy) i na odcinku 50 km trzeba 2 razy przejechać małą pętlę, a na dystansie giga - 3 razy. Ale przynajmniej można lepiej zapamiętać wszystkie zasadzki na trasie. Tylko nieraz trzeba się zastanowić, czy tabliczka "do mety" oznacza, że już można finiszować, czy trzeba zrobić jeszcze małą pętlę, dojechać ponownie do tego miejsca i wtedy skręcić do mety.
Zasadzek jest niewiele, bo na trasie jest bardzo dużo szybkich szutrowych zjazdów. Ale najpierw trzeba podjechać 300 m. w pionie drogą asfaltową, przez co nie ma problemów z zatorami zaraz po starcie. Zatory tworzyły się nieraz na wąskich, stromych, kamienistych ścieżkach w Rezerwacie "Lesisko". Ale na suchym podłożu cała trasa była do przejechania, za wyjątkiem schodów przy Amfiteatrze, które chyba były najbardziej kontrowersyjnym fragmentem wyścigu.
Bardzo przyjemna była też końcówka trasy. Ostatnie kilometry zlokalizowane były w pagórkowatym lesie. Trudno było powalczyć tutaj o lepszą pozycję na kretej ścieżce, ale sam przejazd po leśnych zakrętach dostarczał sporo stysfakcji przed końcem wyścigu.
Tym razem nie mieliśmy okazji do pościgania się z Mistrzynią Świata Mają Włoszczowską, która nie mogła przyjechać mimo zapowiedzi. Ale za to gościnnie pojawiła się na trasie druga gwiazda zespołu CCC Polkowice- Anna Szafraniec. Start w Bike Maratonie potraktowała bardzo poważnie i tylko 14 mężczyzn zdołało ją wyprzedzić na dystansie Mega, a w wśród kobiet była bezkonkurencyjna.
Zwycięzcy:
- Dystans GIGA (73km.):
Bartosz Janowski (DOBRE SKLEPY ROWEROWE-AUTHOR) 02:39:51
Anna Sadowska (KELLYS TEAM) 03:20:02
- Dystans MEGA (48km.):
Bogdan Czarnota (KROSS RACING TEAM) 01:42:55
Anna Szafraniec (CCC POLKOWICE) 01:51:47
- Dystans MINI (22km.):
Piotr Iciaszek (KKW JAMA WAŁBRZYCH) 00:45:32
Weronika Tiffert (GOMOLA TRANS AIRCO 3 TIFFERT) 00:57:13