69.Tour de Pologne - 3 etap pechowy dla Rutkiewicza
Kategoria:
Zdenek Stybar z grupy Omega Pharma-Quickstep wygrał trzeci etap Tour de Pologne z Kędzierzyna-Koźla do Cieszyna (201,7 km). Na trudnej pętli w granicznym mieście Czech skutecznie finiszował po kostce brukowej przed – w dużej części – własną publicznością. Koszulkę lidera obronił Moreno Moser z grupy Liquigas-Cannondale.
Marek Rutkiewicz, lider polskiej reprezentacji, stoczył pasjonującą walkę o etapowe zwycięstwo. Do sukcesu zabrakło niewiele, bo 200m. przed metą został wchłonięty przez peleton, w którym najmocniej pracował team Omega Pharma-Quickstep (głownie Michał Kwiatkowski i zwycięzca etapu- Stybar).
Oto jak końcówkę wyścigu podsumował Rutkiewicz: Szczerze mówiąc jeszcze przed wjazdem na rundy miałem w głowie, żeby przyjechać na metę w grupetto. Wszystko mnie bolało, a szczególnie to lewe biodro. Mocno poczułem ból w tym miejscu podczas drugiego podjazdu pod Kubalonkę. Wziąłem jednak środki przeciwbólowe, oczywiście dozwolone. Niewiele pomogły, ale zacisnąłem zęby. A kiedy usłyszałem tak wspaniały doping publiczności, dostałem olbrzymi zastrzyk adrenaliny i zapomniałem całkowicie o bólu.Wiedziałem jednak, że peleton będzie kontrolował to, co się dzieje z przodu. Może byłaby inna sytuacja, gdyby Matteo Trentin przytrzymał mi koło na ostatniej górze. Wówczas ekipa Omega Pharma-Quick Step nie chciałaby gonić. Dojechał do mnie za to Sergio Luis Montoya, który dawał bardzo mocne zmiany. (...)Na początku dałem mu cztery zmiany, ale potem nie dałem rady. Byłem bardzo zmęczony. Montoya stanął na finiszowym podjeździe w miejscu, a ja, choć zacząłem finiszować, nie byłem w stanie obronić się przed siłą peletonu.
Rutkiewicz, jak i inni reprezentanci Polski mają już tylko teoretyczne szanse na sukces w klasyfikacji generalnej. Duży wpływ na losy wyścigu miał wypadek na 2. etapie, w którym uczestniczyli: Rutkiewicz i Huzarski. Można powiedzieć: duży pech. Ale szczęście sprzyja lepszym, a właściwie- zawodnikom, którzy mają lepszą taktykę. Taktyka trenera kadry Piotra Wadeckiego była do tego etapu bardzo prosta. Liderzy mieli jechać spokojnie w peletonie kumulując energię, aby zaatakować na najtrudniejszych górskich etapach. Reszta zawodników miała za zadanie "zabierać się w odjazdy" i walczyć o klasyfikację punktową.
Jednak koncentrując się na wygrywaniu lotnych premii polscy zawodnicy tracą szansę na końcowy sukces w generalce. Lider pozbawiony wsparcia ze strony kolegów walczących o górskie premie nie ma szans powalczyć ani o zwycięstwo etapowe, ani o triumf w klasyfikacji całego touru. Powtarza się sytuacja z zeszłego roku, gdzie osamotniony Rutkiewicz nie miał szans w konfrontacji z pracującymi zespołowo drużynami Liquigas, czy Garmin. Peter Sagan wygrał TdP 11' korzystając ze wsparcia samego Vincenzo Nibali, a nasz najlepszy zawodnik szukał szczęścia w karkołomnych zjazdach na mokrym asfalcie.
W tym roku na TdP Zdenek Stybar wspiera Michała Kwiatkowskiego, który tak wspomina 1. etap: Obawialiśmy się trochę ataku Kołobniewa, ale Zdenek Stybar wykonał dla mnie dobrą robotę, praktycznie kasując ten odjazd i wyprowadzając mnie na dogodną pozycję. Nie udało się wygrać, ale ważne, że zdobyłem 6 sekund bonifikaty.
. W rewanżu Polak rozprowadza Czecha na mecie w Cieszynie, odbierając Rutkiewiczowi szans na zwycięstwo etapowe.
Można żałować, że po wypadku liderów polskiej reprezentacji na ulicach Opola tracą oni do czołówki ponad minutę. Ale prawda jest brutalna. Żeby nie obawiać się nieprzewidzianych wypadków na ciasnych, krętych uliczkach, trzeba wzorem innych ekip (SKY, OPQ, BMC) mocno pracować w czołówce korzystając z pomocy swojego teamu, zamiast odpoczywać w środku peletonu. Na szczęście wiele emocji dostarczył nam do tej pory Michał Kwiatkowski jeżdżący w protour'owej ekipie Omega Pharma-Quickstep. A Markowi Rutkiewiczowi nadal pozostają tylko marzenia o wygraniu Tour de Pologne w przyszłości.