Blog: Michalina Ziółkowska
Napęd 1x... zębatki większe, mniejsze i maratonowy zawrót głowy
Kategoria:
Ile razy zdarzyło mi się przekląć na wyścigu na przednią przerzutkę, gdy nagle na końcu zjazdu wyrosła góra a łańcuch ani drgnie, by zejść z przodu na mniejszą tarczę, albo oblepiona błotem kompletnie odmawiała współpracy!? Kiedy na rynku pojawiły się pierwsze napędy 1x10... kto nie marzył, by je mieć! Ja na pewno! Za mną 2 lata ścigania na napędzie 1x11 Sram a u progu nowego sezonu jestem szczęśliwą posiadaczką Sram Eagle X01 czyli 1x12!
Zaleta w postaci pozbycia się przedniej przerzutki jest niepodważalna, ale wiąże się jedną zasadniczą wadą — mniejszym zakresem, co w górach może być dużym problemem. Przynajmniej tak było w przypadku 1x11. Sytuacja diametralnie zmienia się, gdy przesiadamy się na Sram Eagle.... ale po kolei.
Maratony MTB na 1x11, jaką by tu dobrać zębatkę?
Maratony MTB, szczególnie te górskie, mają często bardzo zróżnicowany profil. Dwa lata jazdy na napędzie 1x11 przysporzyło mi wiele problemów ze względu na znacznie ograniczony zakres. Często stawałam przed dylematem, czy dobrać zębatkę mniejszą, tak by w miarę lekko pokonywać podjazdy czy postawić na większą, kiedy przeważaja umiarkowane nachylenia. Zawsze jednak gdzieś brakowało — jak nie w dół, to pod górę.
Kasety SRAM z zakresem 10-42, które mimo przewagi nad Shimano nie pokrywały się z napędem 2x10. Traciło się na tej wymianie ok. 20% (patrząc na załączoną grafikę) i było to odczuwalne. W praktyce na sezon potrzebne mi były 3 różne zębatki (30T, 32T, 34T) dla kół 27.5''. W górach nie było dyskusji, wybór padał na najmniejszą, aczkolwiek przy nachyleniach dochodzących do 30% marzyło mi się, by choć trochę było lżej (np słynny pojdazd na kopalnię na Salzkammergut Trophy...). Z kolei przy długich kilkukilometrowych prostych zjazdach nie było szans by "dokręcić". Na maratony w terenie płaskim (których w moim przypadku było niewiele) zakładałam zawsze 34T, a na trasy pofałdowane zostawała pośrednia tarcza.
O ile sama wymiana tarcz nie była szczególnie trudna, to przyznam szczerze, że myśl przed każdym maratonem o tym, jaką wybrać zębatkę stała się w pewnym momencie bardzo frustrująca i przyprawiała mnie często o ból głowy.
Leonardi na pomoc!
Ostatni wyścig w pierwszym sezonie — Canyon Roc Marathon na słynnym festiwalu Roc d'Azur — miał wybitnie zróżnicowany profil. Było sporo szybkich odcinków, ale zasadnicza część maratonu była bardzo interwałowa. Podjazdy, mimo iż sięgały 400 m w pionie, były niezwykle wymagające, techniczne i strome. Wtedy po raz pierwszy wypróbowałam kasetę Leonardi 9-42. To był ratunek na szybkich odcinkach. O jeden ząbek mniejsza zębatka z tyłu pozwalała zyskać dodatkowe przełożenie. Komfort jazdy na tym zyskał. Tak minął mi sezon drugi, ciąlge jednak czegoś brakowało, ciągle trzeba było zmieniać te zębatki z przodu.
Eagle 1x12 to jest to!
Kiedy w zeszłym roku Sram ogłosił debiut napędu Eagle, marzyłam, by go mieć. Kaseta zyskała 12-tą dodatkową tarczę w rozmiarze 50! I tak oto nadszedł sezon 2017 i będąc w ekipie Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team w moje ręce trafił model Scott Scale 700 World Cup wyposażony w Eagle X01. Pierwszy sprawdzian był w lutym na jednej z Wysp Kanaryjskich podczas cztero-etapowego wyścigu 4 Stage MTB Race Lanzarote. Teren na wyspie był zróżnicowany, przeważały bardzo szybkie odcinki, ale po drodze znalazło się też kilka wymagających podjazdów na okoliczne wulkany o zróżnicowanym nachyleniu i podłożu. Napęd sprawdził się wyśmienicie. Komfort jazdy i spokój w głowie, że w końcu nie zabraknie przełożenia to była gromna zaleta nowego Eagle. Na ten moment śmiało mogę powiedzieć, że to jest to! Wreszczie dobry napęd na maratony! Mam nadzieję, że potwierdzi się to w trudnym górskim terenie.