Maratony MTB w górach - Riva del Garda i Harrachov, dwa różne wyzwania
Maj to idealny czas, by z płaskich i szybkich wyścigów przejść do znacznie bardziej ambitnych wyzwań, jakimi są górskie wyścigi MTB. Kilometry w górach mijają zdecydowanie wolniej niż na płaskim terenie, głównie za sprawą wymagających podjazdów. Zjazdy z kolei nie zawsze pozwalają na złapanie oddechu — często wymagają zaawansowanych umiejętności technicznych, by pokonać je płynnie i szybko.
W górach nie liczy się tylko kondycja fizyczna, ale także odpowiednie nastawienie mentalne. Wielokilometrowe, strome podjazdy uczą cierpliwości i pokory. Potrzebna jest determinacja i wytrwałość. Prędkości na zjazdach różnią się diametralnie od tych na płaskim terenie, a sypkie szutrowe podłoże, kamieniste single czy pełne korzeni górskie ścieżki, wymagają świetnego czucia i pełnego zgrania z rowerem.
Moje wcześniejsze starty w łatwiejszym terenie (po kontuzji kolana) pozwoliły mi odzyskać pewność, że noga dobrze pracuje, reaguje na wysiłek i jest gotowa na kolejny krok. Najbliższe wyścigi zapowiadały się na znacznie dłuższe – przeskok z 3-3.5 godzin na około 5, mimo że dystanse pozostawały podobne (około 80 km).
Alpy i Sudety - dwa różne światy
Góry są wyjątkowe i każde pasmo ma swój unikalny charakter. Tak samo jest z maratonami MTB — trzeba być przygotowanym na inne wymagania.
Wielokilometrowe podjazdy, po kilkaset metrów w pionie, czasem ponad tysiąc metrów na raz - to jest coś, co wyróżnia alpejskie maratony.