Blog: Tomek Ptak
Bike Maraton w Szklarskiej Porębie 2017 - relacja
Kategoria:
Bike Maraton w Szklarskiej Porębie co roku świetnie wpisuje się atmosferę festiwalu rowerowego Bike Week. Wyścig MTB w sercu Karkonoszy to świetna zabawa i prawdziwa przygoda dla amatorów dwóch kółek. W tym roku na starcie stanęli także profesjonalni zawodnicy, bowiem impreza otrzymała rangę wyścigu UCI C3. Całe podium kategorii mężczyzn zostało opanowane przez reprezentantów JBG 2 Professional MTB Team z Adrianem Brzózką na czele, a najlepszą kobietą okazała się Michalina Ziółkowska z Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team.
Całe szczęście pogoda nie popsuła finału kolarskiego festiwalu. Karkonosze zaprezentowały się ze swojej najlepszej kamienisto-szutrowej strony. Świetna przyczepność pod kołami dała dużo przyjemności z jazdy nawet na technicznych odcinkach, których nigdy nie brakowało na maratonie w Szklarskiej Porębie. Podjazdy bywały strome i mocno urozmaicone, ale zazwyczaj dość szerokie, dzięki czemu nie tworzyły się zatory, a zawodnicy byli ograniczeni tylko siłą własnych mięśni, a nie przepustowością trasy. Na zjazdach zdarzały się niewielkie, kamienne uskoki czy wystające korzenie, ale umiarkowane nachylenie terenu pozwalało na spokojną jazdę. Najwięcej trudności sprawiały chyba dość płaskie, ale mocno kamieniste sekcje z dużą ilością błota. W tych miejscach trzeba było zaufać swojemu sprzętowi puścić hamulec w rowerze, a także hamulec w psychice, żeby wyzwolić dodatkową porcję adrenaliny. Mocnych wrażeń chyba nikomu nie zabrakło.
Ostatnio "skazany" jestem na starty z III sektora. Wiadomo, że najłatwiej wywalczyć wysoki sektor startowy na wiosnę, na pierwszych płaskich edycjach BM. Ale tylko słabi się tłumaczą, więc trzeba było nastawić się na mocniejszy start i zdobywać pozycje na szerokich podjazdach. Na szczęście sporo było miejsc do wyprzedzania, ale chwilami trzeba było się przeciskać kamienistymi poboczami. Tym razem wystarczyło mi sił do 5 km przed metą. Trochę się przeliczyłem, bo myślałem, że w końcówce zostały głównie zjazdy, a okazało się, że musiałem się jeszcze pomęczyć przed wjazdem na metę dystansu MEGA. Słaba regularność w treningach i defekty na wyścigach dają mi na razie wytrzynałość na niecałe 2,5godz., co tym razem przełożyło się na 61 miejsce open. Na szczęście sezon jest długi i zostało jeszcze parę wyścigów do przejechania.