XC na Łysej Górze czyli III edycja Łysogórek okiem uczestnika
Kategoria:
Wyścig o sympatycznej nazwie Łysogórki brzmiał kusząco odkąd znalazła się o nim informacja w serwisie, jednak dopiero na III edycję udało mi się w końcu wybrać. I jedyne czego mogę żałować, to fakt, że kobiety miały do pokonania tylko jedno duże okrążenie.
Patrząc na wcześniejsze relacje filmowe, tym razem pogoda była wyjątkowo uprzejma, słonko od samego rana oświetlało odsłonięty stok zbocza Łysej Góry. Rozgrzewając się na porośniętej trawą polanie na której umieszczony był start z metą, wydawało mi się, że tym razem nie ma co liczyć na błotną przygodę. Ale po kolei...
Punktualnie o 11 na krótką pętle mierzącą ok 500 m ruszyli najmłodsi kolarze. Śmiało i dzielnie walczyli z pochyłościami trasy. Po kilkunastu minutach na starcie ustawili się starsi - od młodzików, przez juniorów, elitę aż po seniorów. Małe zamieszanie wprowadziło kilku zawodników, którzy postanowili sobie treningowo przejechać trasę opóźniając tym samym start kilkudziesięcioosobowej grupy uczestników wyścigu. Na szczęście słońce tym razem dogrzewało przed startem. W końcu wyścig ruszył. Na początek krótka runda (ta po której śmigały dzieciaki) na rozgrzewkę i rozciągnięcie peletonu. Wszyscy pognali do przodu walcząc o dobrą pozycję przed czekającym wkrótce zjazdem. Po ponownym przejechaniu startu wyścig zaczął się na dobre, kolarzy czekał ostry zjazd w dół i za chwilę wjazd do lasu. Tu mała niespodzianka w postaci ostrego podjazdu, jadący przede mną zsiadali z roweru, więc szybko krótki wbieg do góry i za chwilę kolejny zjazd, tym razem już po korzeniach. Potem znów po zboczu. Wszyscy pędzili jak szaleni, mój licznik pokazał max 50 km/h, a czołówka pewnie zjeżdżała jeszcze szybciej! Momentami pojawiały się koleiny i zakręty, które zaskoczyły chyba niejednego i powaliły na ziemie. Najciekawiej zaczęło się na dole. Grząska nawierzchnia nie wszystkim się podobała. Przede mną poleciało w błoto ze trzech kolarzy. Wjazd do lasu wcale nie oznaczał poprawienia się nawierzchni, tam też zalegała spora ilość błota. Koła grzęzły, rowerem rzucało. Chwilami można było spróbować znaleźć ścieżkę wśród drzew, ale tam też łatwo nie było. Wyjazd z lasu, jeszcze jedna przeprawa przez grząskie podłoże i zaczęło się najlepsze. Podjazd od dolnej częśći wyciągu aż do samej góry. Najpierw kawałek zgodnie z wyciągiem, a potem zakosami - początkowo po szutrze, ale później już po trawie. Można było zobaczyć jak kilkanaście metrów wyżej jadą lepsi :) Po minięciu mety niektórzy wyścig musieli już kończyć (np kobiety) i szkoda bo było fajnie, a niektórzy jechali na kolejne okrążenie. Zdjęcia - Łysogórki III edycja można zobaczyć w małej galerii autorstwa ekipy Czasnarower.
Po ukończeniu wyścigu przez ostatnie grupy nastąpiło podsumowanie III edycji wyścigu. Najlepsi w swoich kategoriach otrzymali dyplomy i medale. Wyniki i fotki można znaleźć na oficjalnej stronie zawodów Łysogórek. Kolejna edycja Łysogórek w sierpniu w ostatnią niedzielę miesiąca. Warto zmierzyć się z Łysą Górą, jest naprawdę wspaniałym miejscem do jazdy na rowerze górskim. Gratulacje dla organizatorów za świetne wykorzystanie terenów było nie było narciarskich!