Rowerzyści trzymają się razem - Giant wsparł Somena
Kategoria:
Kilka dni temu rowerzystów w całej Polsce obiegła bulwersująca wiadomość. Po przejechaniu 90 tys. kilometrów w 60 krajach, Somen Debnath dotarł do Warszawy. To tutaj, podczas Nocy Muzeów, skradziono mu rower, na którym przemierzał świat, prowadząc akcję uświadamiającą o zagrożeniach związanych z HIV i AIDS.
O sprawie natychmiast zrobiło się głośno, przede wszystkim w mediach. Na Facebooku została ogłoszona akcja „Rower dla Somena”, która w przeciągu kilku dni zgromadziła prawie cztery tysiące uczestników. Takie nagłośnienie sprawy przyniosło niemalże natychmiastowy skutek i dziś już wiadomo – Somen bez przeszkód może ruszać w drogę. Do rowerzysty odezwała się firma Giant Polska, oferując mu rower, na którym będzie mógł pojechać w dalszą podróż po świecie.
Rower został skradziony w sobotnią noc, 14 maja. Krótko po tym Giant skontaktował się z Somenem, a w czwartek przedstawiciele firmy spotkali się z nim w celu wspólnego ustalenia, który rower będzie dla niego najlepszy. Ostatecznie Somen zdecydował się na model Tourer RS 2, który otrzyma od Gianta w poniedziałek. Do tego czasu rower zostanie przygotowany tak, by jak najlepiej spełnił swoje zadanie podczas tak długiej podróży. Dodatkowo od prywatnego sponsora, rowerzysta otrzyma również zestaw akcesoriów.
Monika Zduńczyk z Giant Polska tłumaczy, że decyzja o wsparciu dla rowerzysty była dla firmy oczywista: „Dobrze, że cała sytuacja w tak szybkim tempie została nagłośniona medialnie. Od razu było widać, jak wielkie jest wsparcie dla Somena - zarówno w środowisku rowerowych pasjonatów, jak i ludzi, którzy niekoniecznie pokonują na dwóch kółkach po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Bo Somen od kilku lat jeździ po całym świecie, nie kierując się wyłącznie frajdą z jazdy, lecz przede wszystkim obierając sobie za cel szczytną ideę szerzenia wiedzy na temat śmiertelnej choroby, z powodu której na całym świecie umiera rocznie kilka milionów ludzi. W trakcie swojej podróży wytrwale promuje również kulturę Indii, z których pochodzi. Jednym słowem to człowiek z pasją, ale i z ogromnym poczuciem misji – nie było więc innej możliwości, jak tylko wesprzeć go w tym, co robi i umożliwić mu w ten sposób dalszą podróż.”
Monika Zduńczyk zwraca również przy tej okazji uwagę na swoistą więź, łączącą wszystkich rowerzystów: „Jesteśmy tak naprawdę jedną wielką społecznością i kiedy któregoś z nas spotyka na trasie jakiś nieprzewidziany wypadek, naturalnym odruchem innych rowerzystów jest udzielenie pomocy. Somen jest w trasie nieprzerwanie od 2004 roku i właśnie teraz znalazł się w potrzebie. Postąpiliśmy tak, jak postąpiłby każdy rowerzysta – wyciągnęliśmy pomocną dłoń.”