Shimano Elite Race - zimowy klasyk finał 2014
Kategoria:
W niedzielę 16 lutego 2014 r. miał miejsce finał drugiego Zimowego Klasyku - Shimano Elite Race - wyścig na trenażerach. Dwóch przedstawicieli drużyny Miutoyo PWR Team zapewniło sobie start w finale, wygrywając eliminacje lokalne przeprowadzane przez 3 tygodnie stycznia. Świetnie pojechał Rafał Drozdek, wykręcając drugi czas. Więcej informacji od organizatora oraz zawodników drużyny.
Impreza odbywała się w klubie Red Fitness w Swarzędzu. Zawodnicy wyłonieni w eliminacjach rozgrywanych w 23 sklepach w całej Polsce zmierzyli się na pięciokilometrowej, wirtualnej trasie na trenażerze Elite RealAxiom.
"Prawdziwy ból następuje po pierwszych trzech minutach" powiedział Artur Kozal, prowadzący imprezę trener i właściciel firmy FTI Sports & Fitness Group oraz przede wszystkim utytułowany kolarz. Rzeczywiście, trasa wiodąca po wirtualnych wzniesieniach Hiszpanii była morderczym wyzwaniem. Pot lał się strumieniami. Rywali zdeklasował Dawid Łabno z rezultatem 5 minut 21 sekund. Ten zaledwie 21-letni kolarz z Tarnowa zaimponował zgromadzonym kibicom niezwykłą siłą oraz brutalnym i bezkompromisowym stylem jazdy, przywodzącym na myśl największych kanibali światowego kolarstwa. Do domu powrócił z kompletną grupą nowej Ultegry 6870 Di2. Drugi rezultat uzyskał Rafał Drozdek z drużyny Mitutoyo PWR Team, trzeci Michał Brauliński z Warszawy, obaj zostali nagrodzeni trenażerami Elite.
Łukasz Klimaszewski:
Początkowo naszą drużynę miał reprezentować Patryk, który wykręcił we Wrocławiu najlepszy czas (5:49 oraz 5:46 jednak z niewiadomych nam powodów za każdym razem ktoś wykręcał czas lepszy o jedną sekundę w danym tygodniu i Patryk niestety nagrody tygodnia - trenażer Elite - nie wygrał), ale z powodu wyjazdu ja zająłem jego miejsce, będąc drugim zawodnikiem w klasyfikacji.
Na miejscu zjawiło się kilkunastu zawodników, którzy zakwalifikowali się do finału, niekiedy z bardzo odległych zakątków Polski. O 13.30 rozpoczęły się zawody. Kolarze startowali kolejno na tym samym trenażerze, pozostali rozgrzewali się na kilku stanowiskach przygotowując się na swoją kolej i obserwując wyniki rywali. Dla mnie ciekawą atrakcją była też możliwość przejechania się na rowerze z elektronicznymi przerzutkami (niestety tylko na trenażerze) i przetestowania tej nowinki technicznej. W finale miałem 5 czas, niestety na więcej brakło sił.
Rafał Drozdek:
Dzięki dobrej komunikacji z organizatorem, który pozwolił mi wystartować, gdy przyjadę godzinę spóźniony, udało mi się dotrzeć na zawody. Nie miałem pojęcia czego się spodziewać, gdyż od 2 tygodni moim głównym treningiem jest jazda tyłem po Puchatku w SzkIarskiej Porębie, a na trenażerze w tym czasie siedziałem 2 razy - raz jadąc eIiminację u Piotra Formickiego w JeIeniej Gorze i drugi raz tydzień temu jadąc test CP20. Chciałbym podziękować Michałowi KowaIczykowi za użyczenie na test koła z pomiarem mocy dzięki czemu mogłem reaIizować przyjętą taktykę. Okazało się nawet, że eIektroniczna przerzutka 11-rzędowa bardzo dobrze radzi sobie z obsłużeniem kasety 10-rzędowej i nie miałem probIemów z ukończeniem wyścigu na tym zestawieniu. Pierwszy zawodnik był poza jakimkoIwiek zasięgiem, a nad trzecim miałem minimaIną przewagę 4 sekund. Bombę jaką zafundowaIem sobie po tych 6 minutach i 8 sekundach będę odczuwał jeszcze z 2 tygodnie, kiedy to ponownie będę w stanie spojrzeć na rower :-)
fot. projecton